Widzę, że temat mocno się rozwinął w sprawie moich przypaleń Opryskiwacz był czysty, zresztą wcześniej były tylko zabiegi w rzepaku (pierwszy to typowo chowacz czyli inazuma) , następnie znowu rzepak 25 marca (toprex, bor, siarczan, mikro , robak ) i 28 marca T1 w pszenicy/jęczmieniu ( Protendo, Tern, Moddus i 7kg/ha siarczanu epso) Nie ma opcji, żeby w opryskiwaczu były pozostałości po czymś co mogło przypalić, zresztą nawet przed wiosennymi zabiegami sprzęt był dokładnie wypłukany Przez chwilę myślałem, że było to może przez resztkę glikolu który nie spuściłem po przymrozkach, aczkolwiek na rzepaku nie ma śladów przypalenia. Woda ze studni głębinowej (Trochę zimna) ale nie miała kiedy się nawet ogrzać, pH umiarkowane jak na takie zabiegi. Mieszanie jak każde inne z zachowaniem kolejności, tutaj na początku poszedł siarczan, później protendo, tern i na końcu moddus - Podczas zabiegu ciepło i słonecznie, delikatny wiatr. Dzisiaj lustrowałem pola to jęczmienie po takiej mieszaninie nie ucierpiały za bardzo, aczkolwiek pszenica już gorzej - odmiany to Avenue i Depot. Wiem, że krytykować jest łatwo. Dolnośląskie w tym terminie miało parę dni po 15/18c i powyżej 6c w nocy , przymrozki przyszły dopiero dobrych parę dni i nie były to też sikiery po -5 czy tam -8
Nie mam pojęcia co poszło nie tak, pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, chociaż mimo wszystko uważam że termin na zabieg był odpowiedni, bo do dnia dzisiejszego ciężko o wjechanie w pole, bo mamy wiatry urywające głowe, a wcześniej przymrozki, a na 28marca zboża były w fazie bbch31.