Racyl w dość twardych słowach opisał tylko pewien proces związany ze sprzedażą. W ubiegłym i tym roku proces ten dał się zauważyć tak u sprzedających zboże jak i przetwórców owoców. Drogo kupiony towar do mrożenia, trzymanie w magazynach na zwyżkę ceny i odbicie kosztów kontrowany potem napływem tańszego towaru z zagranicy. Magazyny z dużą ilością zapasów w nowym sezonie i chęć kupienia jak najtaniej surowca aby minimalizować straty z poprzedniego sezonu.
Powiem tak. To co się dzieje teraz nie jest jeszcze dnem. W warzywnictwie a raczej przetwórstwie dno i d*pa ze sprzedażą dopiero nadejdzie.
Mamy przejebane ale przez Egipt, Maroko, Algierię. Ciągną nasi zaopatrzenie na potęgę właśnie z tamtych kierunków.
Wczoraj był protest pod Osmofrostem. Czy to coś da ? Nic nie da.
Nie dawno SVZ zmienił właściela. Fajny zakład z liniami do tłoczenia. Dlaczego ani PGŻ, ani ta druga za***ista spółka od inwestycji rolnych nie kupiła go? Przecież mieli budować potęgę w tym kierunku? Przecież mieli wpływać na spadające ceny interwencją na rynku? Albo zapytam inaczej. To po ciula obiecują rolnikom takie rzeczy, skoro nie mają zakładów, rynku zbytu, ani ludzi którzy mogliby pociągnąć takie działania?
Tylko mi nie mów że wszystko sprzedane. Na lubelszczyźnie jest w ciul małych przetwórni, okolice Opola Lubelskiego, Annopola, Jakbyś wywalił w powietrze same instalacje amoniakalne w okolicach to w powietrze poszłoby jakieś 200 ton amoniaku. To tak obrazowo.
Inna sprawa to koszty. Byle kredyt obrotowy to dziś 11%. Opłata za samo przedłużenie na kolejny rok to 15 tyś. Rata miesięczna za prąd pewnie ze 100 tyś. Jak Urobisz sprzedażą na koszty, to jesteś gość.