Spokojnie, nikt nie chce ani chłopaka utopić, ani z niego coś ściągać. Po to się wykupuje ubezpieczenie, że w razie wypadku buli ubezpieczalnia. Ale z nimi trzeba walczyć, nikt z walizką kasy pod dom nie przyjedzie.
Orzeczeniem winy zajmą się biegli i sąd. Z wiadomych względów nie mogę zdradzać szczegółów.
Fakt, że chłopak ma i tak życie spieprzone bo niecały rok prawko i tak poważny wypadek... Ale niestety to nie zabawka, trzeba się liczyć z konsekwencjami. Ja tam jego krzywdy nie chcę bo i co mi z tego. Stało się.