Byłem w niedzielę na objeździe, warto było dać wcześniej azot. Jest różnica przy somsiadowych, które jeszcze nic nie dostały.
Borowik wygląda do d*py tak samo jak wyglądał materiał siewny. Mój stary meloman o niebo lepiej się prezentuje.
U sąsiada natomiast tragedia z miotłą tak jak w zeszłym roku. Dawał axial komplet pak w minimalnej dawce, teraz zamierza huzarem lecieć jak co roku. Był i pytał co robić, uodpornił ją na własne życzenie stosując od lat te same herbicydy. Na uwrociach jest dosłownie po kilka sztuk zboża na metrze, reszta dywany miotły, w łanie też zaścielone, widać że mocno wymęczyło jęczmień i pszenżyto, jedno rozkrzewienie i to chude biedne.
Ktoś coś poradzi?
Wpadł na pomysł, że nie będzie siał poplonów i pomoże tylko glifo po uprawkach pożniwnych. Miotła chyba tak szybko nie wschodzi? Wygląda to tragicznie