Napiszę po raz kolejny: szanuję hodowców i ich pracę. Ale, tyle piszecie, że prowadzenie gospodarstwa to biznes, a jak ktoś sobie nie radzi, niech zmieni profesję. Dlaczego mam sprzedawać taniej? Szukam tego nabywcy, co płaci najlepiej. Co w tym dziwnego? Hodowcy robią tak samo, sprzedają tam, gdzie najdrożej.
Co protestów i reprezentowania rolników: nie trawię kołodziejczaka, ale uczciwie przyznaję, że jego działania są potrzebne, by pokazać, nagłośnić problem. Ile jest związków, zrzeszeń rolników, izb, itp. Od ch*ja i ciut, ciut. I gówno to daje. Powinien być jeden związek ( czy inny twór). JEDEN. JEDEN GŁOS ROLNIKÓW. Nie jeden głos ziarnowców, jeden hodowców, jeszcze jeden futerkowców itd. I wszystkie funkcje "polityczne" w tym związku powinny być bez wynagrodzenia, a nie jak np. wiktor od izb, co ma wszystko w d... Rozgonić trzeba to towarzystwo. Inaczej nigdy nie będzie lepiej.