Na szczęście już ze zwierzakami nie mam nic wspólnego ale miałem do 1997 i to bardzo dużo .Kiedyś dojazd i usługa wet. była na tyle skorelowana do wartości zwierzęcia że nie opłacało się szukając oszczędności wzywało się i płaciło i było to ekonomiczne .Były sytuacje wielokrotnego podania i wówczas weterynarz sprzedawał i zostawiał preparat na miejscu z zaleceniem podania .Obecnie dojazd i usługa stanowią 50% wartości zwierzaka -albo więcej, więc dylemat w ogóle czy leczyć a pokusa samowolnej diagnozy i podania leku jest ekonomicznie uzasadniona a chciwość doprowadza do nadużyć .W latach 80tych mało kto by się odważył podać prosiętom żelaza w iniekcji dziś to normalne następne były antybiotyki a co za tym idzie brak przestrzegania karencji i to jest powodem obecnie panujących problemów .