Byłem kiedyś przy wyciąganiu krowy z obory na sprzedanie. Szkoda mi jej było i gdyby była moja to po tych kilku latach spędzonych w mojej oborze dałbym jej dokończyć żywota z odrobiną godnści. Opisywana krowa nie dożyła wejścia na auto. Profesor z studiów (w sędziwym wieku) zajmujący sie fizjologią zwierząt opowiadał jak został zaproszony na rozmowę do radia z obrońcami zwierząt. Tamci atakowali go jak można jeść mięso a on odpowidział, że zawsze przed jedzeniem mięsa, dziękuje w myślach zwierząciu, że oddało życie by on mógł zaspokoić głód. "Obońcy" stracili argumenty.
Co do zywności produkowanej przemysłowo, to radzę wykorzystać przywilej mieszkania na wsi i możliwość pozyskania żywności bez chemii. Wiem czasem marchewka tańsza w Lidlu niż w własnym ogrodzie ale warto dla zdrowia poświęcić czas, pieniądze i trochę wygody.