Agrofotowicze, i co to będzie dalej z rolnikami? W mojej okolicy gospodarstwa 10-30ha. Rozmawiam z ludźmi to na płacz im się zbiera. Zboża nie zasilone, rzepaki symbolicznymi dawkami a pod kukurydze większość nie ma ani grama nawozu. Niestety biedne chłopy nie przewidziały aż takich podwyżek i nie zabezpieczyli sobie aż tyle gotówki na wiosenne koszty. Ja jestem w tej dobrej sytuacji, ze na ten sezon mam wszystko. Ale co będzie dalej? Pszenica poszła po 1200, kukurydza leży i nikt ponad 1400 nie chce dać. W realiach powiedzmy sprzed dwóch lat, byłyby to ceny marzenie. Ale teraz jakoś wcale nie nastrajają optymizmem. Napiszcie co wy o tym sądzicie tak wgłębi serca... Czy to trzeba przeczekać... ustabilizuje się wszystko? Koszty spadną albo płody pójdą do góry? Bo jeśli nie, to ja i wielu moim znajomych z okolicy niebawem pójdziemy z torbami,.