Jak macie lasy, to sobie możecie wierzą gardzić. U nas kiedyś na wszystkich łąkach całe szpalery tego rosły i regularnie były ogławiane. Ludzie jakoś domy tym ogrzewali.
Kupkówka z koniczyną czerwoną to stara sprawdzona mieszanka chyba. Tak siało się i się sieje nadal. Kupkówka ma dużą wartość, tylko szybko starzeje się. Pogoda nie podpasuje, trochę cięcie opóźnisz i już jest za stara.
Wyrzucone, bo się pewnie na nich cięło. Widać bez nich też. Dlaczego to nie wiem. Robiłem takim i problem był tylko z tym zamkiem, którego tu już nie ma.
Dziadek to jakieś specjalne odmiany wierzby na te trzonki wybierał, te o bardziej żółte korze chyba. Mówił, że z wierzby najlepsze, bo dla ręki przyjemne.
To jest typ pługa działający bez kostki. Kostki tutaj być nie może. Zamek hydrauliczny też nie pomoże. Może coś się przycina w tym uchu? Nie poluzowało się coś, i przez to się przycina?
Tak to nie ma. U mnie to duże mozaiki. 4 ha mam w sąsiedniej gminie, to tam jest prawie tyle samo przeliczeniowego. Tu gdzie mieszkam, to przewaga prawdziwej V klasy, a z kolei ziemię skąd ojciec pochodzi, to trochę za mokre, pod torf podchodzące.