Całe południe wygląda podobnie. Nawet te bardziej "cywilizowane" jak Włochy albo Hiszpania. Oczywiście są enklawy dla turystów, ale ogólnie chyba te wysokie temperatury strasznie ludzi rozleniwiają.
Na te zabawy często idą dzieci właścicieli. Wiem jak to działało. Oraz tak jak piszesz. Trzeba gdzieś wychodzić, jak się kogoś pozna to również z nią gdzieś pojechać itd. Jak się ma z kim gospodarstwo zostawić, to idzie to zrobić. Będąc na gospodarce samemu to raczej ciężej
Tu jest kwestia kluczowa. Nie mówię, że to nie możliwe. Jednak z obserwacji wynika raczej, że kawalerowie zostający w takim gospodarstwie z hodowlą, to tymi kawalerami zostają.
Ci od truskawek mają łatwiej. Bo czasem Ukrainkę przygarną jaką 🙃😉🤭
Nie wiem czy się nie opłaca. Kuzyn trochę pracował na tych gospodarstwach w Danii, to zazwyczaj robią dopóki emerytura nie przychodzi. Przemiana pokoleń prawie nie następuje.
No nie koniecznie. Jak nakarmisz to masz kiedy w polu zrobić, opryskać kiedy nie ma wiatru i słońca, a i zastąpić Cię ktoś zawsze szybciej da radę niż z oprzętem i dojeniem włącznie.