No moje są na uwięzi na twardym, ale bez rogów. Możliwości adaptacyjne są. do tego pierwsza ma poród na koniec grudnia. Wczoraj był chętny, ale na już, bo mu za długo czekać. Cena no cóż sama po tyle dawałam 2 lata temu i to niby za pierwiastki bez cielaka już i miesiąc się dojące. Wiedzieli co sprzedawali. Jedna miała somatykę, kładła się w gankach gnojowych i kopała jak szalona. Teraz ma trzecią laktację i daje prawie 60 litrów na dzień. Kładzie się normalnie i się uspokoiła. I to była sztuka co ją wywalali z racji uciążliwości. Pozostałe generalnie problemy z rozrodem, nogami lub somatyką. Dopiero córki po nich będą coś warte. Moje jałówki są chowane dla siebie, bo nigdy nie wiem ile będę potrzebować na dany czas. Jak mam za dużo to wiadomo wybieram najsłabsze i sprzedaję. Moje najsłabsze dla innego hodowcy mogą być luksusem. Już mi nie jeden sąsiad chwalił kupione ode mnie sztuki, ale teraz zainteresowanie jest mniejsze raz, że mało paszy, bo susza, dwa to za drogo, bo każdy by chciał kupić taniej jak nie spod oceny i trzy zmniejsza się liczba gospodarstw nastawionych na krowy