Nie martwił bym się o składniki , bo wrócą do gleby z obumarłych roślin. Rzepak jesienią i tak ma dość pokarmu , skoro nawożenie pod korzeń ,ma wystarczyc również na wiosenna wegetację , która generuje kilkukrotnie większa masę zieloną jak i nasiona.
Nigdy Galera stosowana wiosennie nie uszkodziła mi rzepaku , być może dlatego że posiadam umiejętność czytania instrukcji , oraz świadomość zniszczeń jakie robią pozostałości herbicydów zbożowych w opryskiwaczu.
Oczywiście nikt się do tego nie przyznaje , a jest to główny czynnik powodujący uszkodzenia , poza hurra mieszankami , które oszczedzają litr paliwa , 10 minut i 150 l wody na ha , potrafią narobić jaj .
Co do spektrum chwastów , to nie widzę różnicy pomiędzy preparatami jesiemmymi a wiosennymi .
Oczywiscie dobór tych drugich jest duzo mniejszy , ale w pełni skuteczny .
Co do wstrzelenia się wiosną , to nie mam kilkuset ha pola , a opryskiwacz który posiadam jest w stanie zrobić killkadziesiąt ha dziennie.
Wobec czego problem terminu praktycznie nie istnieje.
Co do uszkodzeń , to prędzej robili je szaleńcy , którzy na siłę pryskali jesienią rzepak slaby i maly.
Owszem chwasty padły , ale i rzepak wyhamował.
Dzxisiaj wymarzl, albo zostaje zostawiony tylko dlatego , ze zrobiono koszty.
Rzadziznę i tak sponiewiera lebioda , niezależnie od najlepszych środków stosowanych jesienią.