Podziwiam Was za tą wytrwałość. Nerw mnie pierdyknął i już jej nie ma. Akurat byli w pobliżu Ci od uboju z konieczności. Myślę że te pakowanie wapna spowodowało wypłukanie fosforu tak jak Piszesz. Po podaniu rano kolejnych dwóch butelek za 5 godzin już nie stała po podniesieniu.
Akurat mam taką serię na nieszczęścia, wypadki i porażki w oborze. Takie fatum. Jeszcze ze 3-4 wyjazdy i ze dwa lata będzie spokój. Matka mówi że to dlatego że do kościoła nie chodzę. Mam kilka jałówek wysokocielnych o które martwiłem się że nie znajdę dla nich miejsca. Ale jak zwykle los okazał się "łaskawy".
Może Pomożecie w kolejnej biedzie z serii która trwa(wrzucałem zdjęcia ćwiartki po wybuchu, teraz kolejna przytarła zwieracz, cdn...).
Jałówka ponad 2 -3 tygodnie po wycieleniu. Oczyściła się niby ładnie ale chyba coś zostało bo śmierdzi. Zrobił wet płukankę bezkarencyjną i eficur poszedł-butelka. Pochwa trochę porwana po wycieleniu. Krowa dalej gorączkuje, słabo je, mleko koło 20 l na udój(je chyba lepiej jak nie widzę i na glicerynie żyje bo kukurydzy prawie nie je). Daje codziennie vetaprofen przeciwzapalny i przeciw gorączkowy. Jak zbije temperaturę to lepiej pobiera ale to nie działa 24 h. Zmieniłem antybiotyk na penstrep i po dwóch dawkach 25 ml dalej gorączka 40+ jak przeciwgorączkowy puszcza.Zmienić antybiotyk? Płukanka z tetrakcyliną(miesiąc karencji)?