pracowałeś gdzieś poza rolnictwem? ja odrobinę doświadczenia w tym mam a raczej miałem. swego czasu miałem staż... jako że pieniędzy nigdy za dużo więc dogadałem się z szefem że poza swoim stażem za biurkiem będę dorabiał fizycznie. więc przedstawiało się to tak:
9 zł za godzinę- ogólnie prace różne całkowicie, czasami było sporo obijania się i tempa zazwyczaj nikt nie poganiał, było np sprzątanie magazynu (zamiatanie, ustawianie palet wózkiem widłowym) również praca ładowarką teleskopową i jazda ciągnikiem przy zwózce nawozów paletowanych lub b/b z wagonów na magazyn, podczepianie b/b do ładowarki, a trafiło się np koszenie trawników cały dzień z przerwami na piwo ha ha kierownik od rozładunków (który pracował tak samo jak inni i ten sam zakres obowiązków) otrzymywał 12 zł/h, a taki po środku dostawał 10,50-11 zł
oczywiście była możliwoś iść na wagony i znosić nawozy na palety i tam cennik w zależności od nawozu od 5,5 (fosforan) do 7 zł/tona (saletra z małych wagonów) a robiliśmy średnio na około 7h takiej pracy każdy przenosił 30 ton w zwyż - tu stawka wychodziła ładna ale praca mocno wycieńczająca bez porównania z pracą w gospodarstwie- wiem bo miałem doskonałe porównanie, w czasie niesprzyjających warunków szef potrafił dorzucić parę złotych tak od siebie i premie świąteczne kilkaset złotych.
ogólnie stawki były wyższe niż w drugiej firmie...
także jeśli liczysz że ktoś na start dał by ci powyżej 10 za fizyczną pracę to powodzenia, przykładowo koledzy jeżdżą przy zwózce kukurydzy to dostają 100-120 zł dniówki (od 8 rano do 23-24), ci którzy już co sezon pomagają mogą liczyć na mały bonus. także życie nie jest kolorowe i za opier....nie się nikt nie zapłaci dobrej stawki, a nikt nie odda 90% swojego zysku dla pracowników.