Kolega pojechał na weekend w góry, akurat lało więc siedzi pod domem i gada z góralem(właścicielem domu). Dzwoni do bacy telefon ten odbiera:
-> nie no u nos, nie pada śliczno pogoda, słoneczko świeci! Przyjeżdżejcie.
Kolega zaskoczony:
-> Przecież już trzeci dzień leje jak z cebra?! Nie będą źli że ich okłamałeś?
Górla na to:
-> Jak bym im powiedzioł że leje to by może i w tym roku nie przyjechały i dudków by nie było. A tak przyjadom, może wiaterek chmurki przewieje. Zresztom w ty warszawie to one też słońca nie widzo.
Rozmowę potwierdziła koleżanka która w tedy była z nim w górach, śmiejemy się z tego ich nastawienia do obcych do dziś.