U mnie było podobnie, ale babci został przedstawiony inny plan i konsekwentnie został wdrożony. Stajnia została przerobiona na kurnik z wolierą utrzymuje się w niej do tej pory około 30 szt. Zamiast bezsensownych sianokosów pola w całości obsiewa się na ziarno. Babcia miała doglądać doradzać a siłę roboczą stanowiliśmy my MY tzn. cała rodzina. Produkty mleczne dalej były robione przez babcie z mleka kupionego od sąsiadów. Po miesiącu takiego życia babcia nawet słyszeć nie chciała o jakiejś krowie. Tacy ludzie myślą że po sprzedaży tego inwentarza będą niepotrzebni i to jest problem.
Raczej bezczelny. Nawet się nie krył z tym co robi.