Oj już nie bądź taki naiwny misiu..., oczywiście nie wszystkie to materialistki, ale spora cześć jednak bierze pod uwagę przyszły poziom i warunki życia, normalna sprawa. Oczywiście, że tak myślące kobiety może i nie są wiele warte, ale tym samym ubywa potencjalnych kandydatek i wielu i tak zostanie bez partnerek.
Po części masz racje, jak ktoś od małego ma sporo obowiązków to tym samym ma mniej czasu na "życie towarzyskie" i tym samym mniejsze obycie w tych sprawach, co też może skutkować pewną bojaźliwością wynikającą z braków umiejętności, np. nawijanie z dziewczyną o maszynach czy sianokiszonce...
Druga sprawa to zaleciało w Twojej wypowiedzi, bez urazy, ale desperacją... Z takim siłowym podejściem, że muszę kogoś znaleźć i poświęcać temu każdą wolną chwilę nic dobrego nie wyjdzie. To się wyczuwa i to odpycha... to taki paradox .To się powinno odbywać bardziej naturalnie, powinno sie robić to co się lubi, mieć jakieś zainteresowania, kontakty z ludźmi. Oczywiście te okazje powinno sie jednak stwarzać, tyle że w naszym zawodzie jest to nieco problematyczne.., szczególnie, że partnerek trzeba defacto szukać i sprowadzać z miast... i tu wracamu do początku postu .
Ty tak na poważnie czy po prostu sobie wmawiasz, że jest inaczej? Spójrz chociażby na przekrój tematów i osób tu piszących, co chwilę jakiś wzdycha bo samotny...
Zresztą trochę sam sobie przeczysz juz nie wnikajac jakie są tego przyczyny.
Po czym mówisz, że zajmujesz się rolnictwem i ciśnienie siada .
Nadzieja..., tak zawsze dobra na wszystko. Kto to wymyślił? Pewnie Ci od totka, kolego gra? . Taka rada - nie szukaj na siłę, bo się tylko rozczarujesz . Co do jednego to Ci przyznam racje, że jak w szkole się na kogoś nie trafi to potem już szkoda fatygi.
Tak wiem, że to wszystko niezbyt optymistycznie brzmi, ale takie są fakty. Oczywiście do prób jak najbardziej zachęcam, szczególnie jak ktoś lubi żyć nadzieją, a nie twardo stąpać po ziemi... .