U mnie się wciągnęła taka 3 tys. Też klapa nie otwierana tylko mały właz był. Ojciec ja wymył, pootwierał i wietrzył chyba z 2 mies. Wszedłem do środka uwiązany ma lince i wrzuciliśmy akacjowy czy dębowy bloch od środka. Był objechany na okrągło a z zewnątrz poszedl prosty. Oba skręciliśmy ze sobą grubymi śrubami. 3 lata woziłem jeszcze w ten sposób. Zaczęła pękać i ktoś ją kupił tak jak była. Prawie 100km po nią przyjechał.
Wiadomo że trzeba się narobić i być może lepszy interes byłby na sprzedaniu zboża które mam ale ja nie z tych narwanych. O sprzedaży całego stada raczej nigdy nie myślałem. Redukcja i tu bardziej martwi susza niż ceny. Miałem doganiać loszki ale czekam co będzie z pogodą.
Dokładnie mam to samo zdanie. Na dzień dzisiejszy brak zobowiązań a w okresie który liczy się na dopłaty do loch urodziło się ponad 200 prosiąt i wszystkie mam zamiar tuczyć bo coś z tego zostaje. Zboże kupione w żniwa za pół ceny co dzisiaj ale jak przyjdzie kupić pasze gotowa to się kupi i jakoś się pociągnie. Nie twierdzę że zostają kokosy ale jakoś z tego żyje i inwestuję.
Co do strat. Mam fortschritt 514 ale hederu ma plastikowe palce nagarniacza (nowszy typ). Miałem 30 ar. Kosiłem czubki. Straty były ale bez przesady. Nagarniacza tylko trącał kwiatostany. Nie nabijały się. Słyszałem też o sposobie zakrycia palców lub ich całkowite zdjęcie z nagarniacza. Wtedy jest jeszcze lepiej. Ogólnie lekko się to młóci.
Najlepsza rotacyjna z wszystkich jakie znam. Ojciec miał od nowości. Ile to hektarów natluklo. Łąki, pastwiska, nieużytki, poplony, rowy, pobocza i była nie do zajechania.