Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak dziewczyna zechce wyjechać do miasta to żadną siłą jej nie zatrzymasz, a wykształcenie nie ma tak dużego wpływu na to gdzie dziewczyna chce mieszkać. Sama mam licencjat, niedługo będę miała magistra i nie chcę się wyprowadzać do miasta.

Opublikowano

Trzy siostry wszystkie z mgr przed nazwiskiem, żadna nie wiązała przyszłości z gospodarstwem tzn aby wyjść za mąż na wieś (gospodarstwo), dziś wszystkie są na wsi, mają nie małe gospodarstwa.

 

Moja żona też twierdzi że "nigdy" nie myślała wyjść za mąż za rolnika ale stało się i twierdzi że jest lżej jak w mieście (nikt nad głową nie stoi, a pracować to wszędzie trzeba).

 

Wiadomo wszyscy na wsi nie zostaniemy.

Opublikowano

Moja żona jest mgr, ale jak już go robiła chciała zostać na wsi. Tak też się stało. Jesteśmy już trzy lata po ślubie, razem wojujemy i jest zadowolona. Myślę, że każdy powinien znaleźć swoje miejsce gdzie jest mu dobrze.

Opublikowano

Bardzo chętnie tylko nie mam gdzie. Od zawsze mam takie plany ale nie sposób jest sobie kupić jakieś gospodarstwo w normalnej ludzkiej cenie.

Żeby jeszcze bardziej Ciebie zaskoczyć to powiem Tobie że jestem również inseminatorem. To chyba ewenement na skalę kraju

 

Na to akurat jest sposób, znaleźć odpowiednią kobietę z gospodarstwem :D

Miałbyś kochającą żone i pracę na wsi zarazem :D

Opublikowano

Wykształcona kobieta na wsi... to zależy czy znajdzie na niej prace :)

To jest tak samo jak z wykształconym chłopem na wsi ( czy też niewykształconym).. :)

Powiedzmy niedługi będę wykształcona (jak tytuł lic, mgr czy jakikolwiek można uznać wykształceniem/ :D) i chociaż chciałabym nie zostanę na wsi bo niby co ja mam tutaj robić??? Gospodarstwo moje nie będzie więc musze szukać pracy w miescie.. Jak znajdę ją blisko może i na wsi zostanę, ale jak daleko pewnie nie..

 

A biorąc pod uwagę że pewnie myślicie o żonie :) To ja nie wiem, nie widzę żadnych problemów aby wykształcona żona na wsi została :)

Czasami mi się wydaje że w tych tematach piszą faceci, którzy nie spotkali jeszcze tej jedynej i wymyślają że nie spotkali bo dziewczyny na wsi nie chcą zostać.

Jak znajdziecie, pokochacie to nie powinno im robic problemu czy to na wsi czy w mieście ;)

Ew. zawsze ona może sobie pracowac w mieście a mieszkać na wsi.

Choć no znam przypadki że dziewczyny kategorycznie nie nadają się na wieś.., ale kto wie co by było gdyby znalazły chłopaka ze wsi i go pokochały, może by się im piorytety pozmieniały.

 

i tu sie zgodze z madzią...co prawda żone mam ze wsi ale mam starsza siostre ktora ma skoniczone studia bankowosc i finanse a wyszla nie dawno za rolnika z podst,wyksztalceniem.no cóż jej zrobic jak sie zakochała i to nie młoda i naiwna jak to nie ktorzy mowią.bo ma juz te 35lat. i co wy myslicie panowie...brac calować nie żałować

Gość Profil usunięty
Opublikowano

@roliczkaa86, na jaki post jest to odpowiedz, bo jakoś nie mogę sobie nic dopasować z moich ostatnich wypowiedzi.. ;)

 

 

 

 

 

 

 

Coś mi się pomerdalo :D sorry :)

Opublikowano

:) Żonę mam, to do tych paru uwag, że piszą tu jacyś zdesperowani, samotni faceci:) Ja zwykle mamy podział na tych, którym się udało znaleźć tą jedyną i tych, którym ta sztuka się nie udała.

 

Niestety w mojej opinii Ci szcześliwcy atakując tych biedniejszych nie dostrzegają tego, że niektórzy nie mieli nawet szansy się wykazać: bo w niektórych miejscach na bezrybiu, nie ma nawet raków.

Opublikowano

@rolniczka, ok nie ma sprawy.. ;)

 

Chłopaki po prostu za dużo marudzą ;) dam wam rade... Nie szukajcie na siłę... bo to na pewno nie zakończy się sukcesem... a mówię wam to z doświadczenia ;) ja przestałem szukać, a i tak się znalazła... dziewczyna może z miasta nie jest, z gospodarstwa też nie ale z mojej wioski... a ja szukał po świecie a ona była pod bokiem. a Dziewczyna bardzo wyrozumiała i bardzo chętna aby jeździć ze mną ciągnikiem w polu... np. wczoraj woziliśmy do 22 gnojowicę.. ;) śmiała się do mnie, że to "bardzo romantyczne" a ja jej odpowiedziałem, nie to nie jest romantyczne... to jest " bardzo oryginalne" :D

To samo moge doradzić Koleżankom , nie szukajcie na siłę chłopaków na gospodarkę, bo powiem wam szczeże , że gdyby mi dziewczyna od razu mówiła że chce chłopaka na gospodarkę to na pewno bym był bardziej ostrożny w zawieraniu znajomości ,a nawet działa odwrotnie od celu zamiezonego... po prostu koledzy i koleżanki , nie zamykajcie się w środowisku "rolników " bo tutaj nie znajdziecie na pewno drugiej połowy do życia... musicie poszerzyć horyzonty i wyjść ze swojego środowiska aby zwierać nowe znajomości z całkiem nowymi ludzmi... i przede wszystkim nie wstydzcie się tego ze jesteście rolnikami i pochodzicie ze wsi... musicie być z tego dumni a wtedy inni , nawet miastowi, będą całkiem inaczej na was patrzeć.. dobrym przykładem tego jest Kolega lemysz1, który nie jest rolnikiem a chciałby się związać z rolnictwem...

Opublikowano

Dobrze piszecie, wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia: "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz." Po tych postach, które widnieją powyżej wnioskuję, że skoro ja mam gospodare to moja przyszła żona w ramach szeroko rozumianej Miłości powinna chcieć zamieszkać w gospodarstwie razem ze mną. Celowo piszę w gospodarstwie, nie na wsi, ponieważ osobiście jestem rolnikiem, którego siedlisko jest w mieście-nie wielkim mieście, ale zawsze mieście.

A może należy pójść w inną stronę, skoro miłość opiera się na wzajemnych relacjach, to może "rolnik" powinien zrezygnować ze swojej pasji w imię Miłości?

Opublikowano (edytowane)

żczyzna to może na wsi zostać i gospodarstwo przejąc, ale kobieta jak ma wykształcenie inne niż rolnicze to nie widze sensu. Jak ma coś związane z rolnictwem to albo ożenić się z rolnikiem albo połączyć swoje gospodarstwo z męzą albo prowadzić samodzielnie ale kobiety która sama prowadzi gospodarstwo nie widziałem (sama bez pomocy ojca żebyśmy się dobrze zrozumieli).

Edytowane przez MAT912
Opublikowano

Dobrze piszecie, wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia: "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz." Po tych postach, które widnieją powyżej wnioskuję, że skoro ja mam gospodare to moja przyszła żona w ramach szeroko rozumianej Miłości powinna chcieć zamieszkać w gospodarstwie razem ze mną. Celowo piszę w gospodarstwie, nie na wsi, ponieważ osobiście jestem rolnikiem, którego siedlisko jest w mieście-nie wielkim mieście, ale zawsze mieście.

 

A może należy pójść w inną stronę, skoro miłość opiera się na wzajemnych relacjach, to może "rolnik" powinien zrezygnować ze swojej pasji w imię Miłości?

 

Właśnie rolnictwo to nie tylko zawód ale i pasja, wiec jeśli ukochana osoba jej nie podziela albo nie akceptuje to nie ma mowy o miłości. W każdym bądz razie tak uważam.

 

Ja sobie nie wyobrażam innej pracy niz na gospodarstwie i zrezygnowamia z tego wszystkiego z dnia na dzień...

Opublikowano (edytowane)

Tak mówisz a pracowałaś zawodowo już poza rolnictwem?

Wiesz chodzi mi o to że pracując w innej branży nie strasza pogoda. odpękasz swoje godziny, zamkniesz drzwi i do domu i masz wolne. Jest sporo ludzi którzy tak właśnie lubią. O nic się nie martwisz no chyba że o tą pracę.

 

Ja sam gdybym miał możliwość prowadzenia gospodarstwa to byłbym tam tak szybko jak to możliwe. Aż kurzyłoby się za mną nawet po deszczu.

 

Ja widzę w tym przyszłość. Ludzie zawsze będą jeść i ktoś musi to produkować. Przy tym dla siebie można jedzonko uchować a i dzieci swoje samemu wychować i mieć z nimi duży kontakt a nie ja to ma miejsce w miastach że rodzice ciągle zaganiani i dziecko jak nie u opiekunki to w przedszkolu i tym sposobem obcy ludzie wychowują Twoje dzieci a tego bym nie chciał.

Edytowane przez lemysz1
Opublikowano

 

Właśnie rolnictwo to nie tylko zawód ale i pasja, wiec jeśli ukochana osoba jej nie podziela albo nie akceptuje to nie ma mowy o miłości. W każdym bądz razie tak uważam.

 

Ja sobie nie wyobrażam innej pracy niz na gospodarstwie i zrezygnowamia z tego wszystkiego z dnia na dzień...

 

 

z dnia na dzien ciezko jest zrezygnowac z rolnictwa, ale poprzez "stopniowe oddalanie" od spraw gospodarstwa kazdy moze zrezygnowac

 

nawiazujac do tego co napisalas w pierwszym zdaniu , ja tez niewyobrazam sobie, jak to niektorzy tu pisza ze zona wcale gospodarki lubic nie musi i nie musi ja interesowac, on sobie bedzie sam robil, a zona w domu

Takie uklady malzenskie pewnie funkcjonuja, ale to nie to , wedlug mnie druga polowka tez powinna miec zaciecie gospodarskie, interesowac sie zyciem gospodarstwa, nikt nie mowi zeby robila jak murzyn, ale zeby choc moznabylo z nia porozmawiac lajtowo na rozne fachowe rolnicze tematy

Opublikowano

Tak mówisz a pracowałaś zawodowo już poza rolnictwem?

Wiesz chodzi mi o to że pracując w innej branży nie strasza pogoda. odpękasz swoje godziny, zamkniesz drzwi i do domu i masz wolne. Jest sporo ludzi którzy tak właśnie lubią. O nic się nie martwisz no chyba że o tą pracę.

 

Ja sam gdybym miał możliwość prowadzenia gospodarstwa to byłbym tam tak szybko jak to możliwe. Aż kurzyłoby się za mną nawet po deszczu.

 

Ja widzę w tym przyszłość. Ludzie zawsze będą jeść i ktoś musi to produkować. Przy tym dla siebie można jedzonko uchować a i dzieci swoje samemu wychować i mieć z nimi duży kontakt a nie ja to ma miejsce w miastach że rodzice ciągle zaganiani i dziecko jak nie u opiekunki to w przedszkolu i tym sposobem obcy ludzie wychowują Twoje dzieci a tego bym nie chciał.

 

na wsi tez jestes zaganiany bo ja czasu dla dzieci nie mam//co najwyzej zima

Opublikowano

Na wsi jest zawsze duzo więcej małych dzieci niż w mieście bo jak już na wsi jest małużeństwo to męrzczyzna pracuje a żona pielegnuje w tym czasie dom i dziecko a w mieście to oboje pracuja 12 godzin dziennie i dzieci niema.

Opublikowano

No i właśnie do tego zmierzam. Kobiety nie mają już tak ciężko na gospodarce jak kiedyś miały nasze babcie. Dzisiaj jest sporo maszyn i różnych technicznych udogodnień że tak się nie napracuje jak kiedyś.

Opublikowano

Chociaż jak by się głębiej zastanowić to u mnie jest sporo młodych małużeństw na wsi i dziecko mają tylko 2 rodziny :wacko: Moja teoria się jednak nie sprawdza...

Opublikowano

Dziecko ok ale czasem ciężko trafić z czasem on nigdy nie jest odpowiedni na przyjście potomstwa. Ja np odwlekać będę ten moment w nieskończoność no bo jak ? przecież będąc w ciąży co ja bym mogła na takim gospodarstwie robić, chyba tylko chodzić i kwietki wąchać. Nie ma na to czasu a z drugiej strony tak ryzykować z wysiłkiem fizycznym to też nieodpowiedzialne a usiedzieć w domu kiedy pracy tyle też się nie da, niedługo żony rolników będą korzystały z usług surogatki. :blink:

Opublikowano

Chociaż jak by się głębiej zastanowić to u mnie jest sporo młodych małużeństw na wsi i dziecko mają tylko 2 rodziny :wacko: Moja teoria się jednak nie sprawdza...

 

 

Bo to wszystko zalezy na jakim garnuszku te malzenstwa siedza.

Opublikowano

Heidi88 jeszcze w życiu się napracujesz... Ja bym skakał z radości gdyby Moja była w Ciąży;)))))))))))))) Dał bym jej tylko pokosić w żniwa bardzo lubi jeździć kombajnem;P

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
    • Przez rafals3001
      Witam czy znajdą się jeszcze fajne ustabilizowane dziewczyny lubiące życie na wsi ciszę spokój gospodarstwo które chciały by zamieszkać na wsi założyć rodzinę? Jeżeli takowe się znajdą zapraszam do pisania w temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v