To u mnie wioska mała ludzi jest, tylko z rolnictwa to utrzymuje się kilka gospodarstw (40%) i to raczej się nie zmieni bo tylko jeden kawaler pow. 60 lat (tu może się coś w przeciągu kilku lat) pozostali to 40+.
Place z maszynami są zawalone ale wszystko pod klienta na tych placach mało jest towaru bezpośrednio dostępnego do kupienia i zabrania z placu.
Kilka lat temu przedstawiciela od maszyn miałem z 2-3 razy w roku , teraz ostatni był pewnie ponad rok temu, firmy odnośnie budowlanki o klienta nie walczą tak samo jak wykonawcy bo roboty pod dostatkiem.
Gdzie pokaże się grunt do sprzedania to długo nie trzeba czekać na klienta tak samo z dzierżawą.
Na tą chwilę każdy narzeka ale jakiegoś tam kryzysu nie widać (może trzeba poczekać na efekty).
Nie jest to jakaś zawrotna kwota na inwestycje typu kanalizacja która jest aktualnie robiona czy drogi (jesteśmy typowo rolniczą gminą) ale te 17% to blisko równowartości funduszu sołeckiego (gdzie słuszność jego wydatkowania pozostawia wiele wątpliwości).
Napiszę na przykładzie gminy z jednej strony podatek gruntowy względem 2025 to 17% mniej każdy szczęśliwy bo mniej zapłaci tak to widzimy jako podatnicy ale już wójt widzi to że w 2026 będzie mniej inwestycji bo dochody mniejsze ale mieszkańcy tego nie widzą tylko wymagają że to i tamto powinno być zrobione.
Jakbym takie rzeczy wiedział to bym nie był rolnikiem.
Jeżeli potrzebne to trzeba kupić niezależnie po ile będzie.
Prawda jest taka że w sklepie kupi to co potrzebne a kupując całego musi mieć go gdzie schować i części może nie wykorzystać.
Lata temu koleżanka z studiów chciała kupić ale problemem było gdzie schować połówkę a że przez drogę miała sklep lokalnej ubojni to mogła sobie kupić ćwiartkę czy to przednią czy tylnią z łbem lub bez do wyboru i wcale nie drożej niż zabawa z rzecznikiem i całym zamieszaniem.
Zauważ że dziś cena żywca nie ma wpływu na przetworzony produkt bo tam główny wpływ na cenę mają koszty pracownika i pośrednika.
Nie wiemy czy jakby cena kiełbasy była liczona z półtusz z limitu nie była by jeszcze droższa.
A my rolnicy przecież kosztów nie mamy.
Ogólnie często w rozmowach że w sklepie drogo a żywiec tani ale nie miałem kilka lat zapytania aby ktoś chciał kupić tucznika i sobie przerobić bo jest tanio, każdy tylko narzeka ale idzie do sklepu i kupuje ile mu potrzeba i tego co w danej chwili potrzebuje.
Byłem kiedyś na spotkaniu i był właśnie poruszony temat limitów.
Oni też sprzedając półtusze czy elementy i mają limity wagowe.
Nie to że ich bronię ale wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
Dużo też zależy od organizacji w gospodarstwie (wiadomo nie można mieć na zapas wszystkiego) ale mam dużo podstawowych części a jak widzę że jest czegoś mało to zapisuje sobie pod hasłem "zakupy" i uzupełniam.
Lata temu żona pracowała w sklepie to najczęściej klientami byli ci co mieszkają blisko ci co dalej robili bardziej przemyślane zakupy.