Skocz do zawartości
banan575

Wasz teść i Wasza teściowa

Polecane posty

wozak    2

@Meg5 ale jesteś uszczypliwa per Pani,,, Ja to po złości nie piszę a Ty to na opak odbierasz jak i inni to co piszesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

A ja jak jestem u mojej tesciowej to mam wydzielony pokoik 12m2

 

Zawsze ten pokoik jest wydzielony dla gosci, czy ja czy szwagierka z jej synem, to zawsze tam spia.

 

A przewaznie jak jest szwagierka, to my tylko wpadamy na kawke chwilka pogaduszek i zwiewamy. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
twix123    0

Oj dziewczyny przestańcie już na siebie warczeć.Bo czytać tego nie idzie. :P Z tesciami to róznie bywa, jak dokładnie to niewiem bo ich narazie niemam. Mam tylko nadzieje że bedziemy się dogadywać.. :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    173

Piękne Panie już się tak nie przekomarzajcie bo każda z Was ma zupełnie inna sytuacje z tego co piszecie

@ meg5 z tego co piszesz to podoba mi się podejście Twoje dla starszych ludzi i szacunek jakim ich obdarowujesz i pewnie to do Ciebie wraca i dlatego nie masz takich problemów jak inne koleżanki a może też dlatego że mieszkasz obok swoich rodziców

@ nynka87 skoro tak Ci nie dobrze z ta Twoja teściowa to weź męża i wyprowadź się do rodziców swoich, dostał Twój maż od swoich rodziców całe gospodarstwo i dom i ty byś chciała żeby teściowa go jeszcze wyremontowała (pisałaś w postach wcześniej o piecu i oknach) nie przesadzaj, bo jak byś miała spłacać 200 000 zł kredytu przez 30lat z budowy domu to byś może uszanowała to co dostał od teściowej.

 

Nie wiem jak kogo wychowali rodzice i co wyniósł z domu rodzinnego ale jak można nie zawieść kogoś do lekarza czy tam kościoła, ja jak ktoś potrzebuje pomocy(lekarza szpitala) to i obcym pomagam i jak jadę do kościoła to często też zabieram obcych (z wioski i nie tylko) do kościoła bo skoro piszesz o tym kościele to rozumiem że jesteś katoliczka a Ty (@nynka87 czy Twój maż) piszesz że nie masz obowiązku zawieść teściowej do lekarza czy kościoła bo inne rodzeństwo dostało tyle samo to poco ty jeździsz do tego kościoła chyba po to żeby zobaczyć jaki płaszcz kupiła sobie sąsiadka. A jak by Ci zmarła ta teściowa przez to ze TY nie zawiozłabyś jej do lekarza to wiesz że za nie udzielenie pomocy grozi 2 lata. Ludzie my też będziemy starzy jedni wcześniej drudzy później.

A druga strona medalu jest taka że jak już teściowie czy rodzice przepiszą gospodarstwo to niech się nie pchają do rządzenia tylko dadzą szansę młodym i ewentualnie im pomagają jak im zdrowie na to pozwala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WodnyElf    3

Nynka ja Ciebie rozumiem co piszesz, ale większość to jest próba przekonania samej siebie, że jest dobrze, tak odbieram, aczkolwiek mogę się mylić :)

Edytowano przez WodnyElf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Meg więc macie we dwoje nie mało tych metrów, super :) wiesz teściowa sprząta na dole w swoim pokoju co tydzień, w sypialni raz na miesiąc (a jest astmatyczką), teść nie sprząta, ja czasem jak pamiętam to mu odkurzę, u teściowej jak kiedyś odkurzyłam to powiedziała że nie trzeba, że sama sobie będzie sprzątać. W pokoju siostry to ona sprząta ze 2 razy w roku przed świętami, firanki, mycie okien to jakieś 2 razy w roku... coś kiedyś mówiła że nie da rady sprzątać, mówiłam do męża że może jej posprzątam, to on odpowiedział że to przecież jej pokoje, jak nie chce się podzielić to niech sobie sama sprząta...

 

Wojtal widać niedokładnie czytałeś moje posty bo pisałam że to jest podejście mojego męża, nie wiesz co miał się z matką a miał nie mało więc po prostu może teraz do niej wraca to co jemu dała? ja nigdzie nie napisałam że mi źle z teściową! miałam z nią problemy kiedy byłam w ciąży i jak dziecko było małe ale zawsze stawaliśmy na swoim i nie dawaliśmy się wtrącać w pielęgnację i wychowywanie dziecka, teraz już prawie tego nie robi... a do gospodarstwa to wtrącała się mężowi, mi się żaliła że on jej nie słucha więc ja spokojnie przy kawie prosiłam ją jak człowieka żeby odpuściła, dała mu samemu zarządzać, wspierała go, przestała sobie tym głowę zawracać...

 

z tym lekarzem to wiesz, nie jest takie proste, bo mój mąż musi robić wszystko sam i mało ma wolnego czasu, a poza tym ma też rodzinę i mamy swoje plany, swoich lekarzy, szczepienia itp, a ona potrafi przyjść i powiedzieć że do lekarza ma za pół godziny, kiedy na przykład my mamy za godzinę ortopedę w zupełnie innym mieście... albo latem jak on ma trawę przygotowaną do belowania to ona rano mówi, że trzeba jechać bo ona ma do laryngologa gdzie siedzi się do południa w kolejce... za każdym razem jak jest taka sytuacja to mówimy żeby mówiła wcześniej... chodzi mi o to, że powinna uszanować nas jako odrębną rodzinę która ma swoje sprawy i o wizycie u lekarza informować chociaż z dzień wcześniej nie uważasz? wtedy zawsze można coś przełożyć, inaczej zaplanować... syn ma swoją rodzinę a do tego więcej pracy i jego życie nie kręci się już tylko wokół niej... takie rzeczy są normalne i trzeba się z tym pogodzić... wiecie jak mi kiedyś było przykro, jak mi powiedziała, że tak dobrze im razem było dopóki syn się nie ożenił bo miała go tylko dla siebie na wyłączność? :(

 

a z kościołem to wiesz nie takie proste, my lubimy rano zjeść śniadanie i pojechać sobie na mszę na 10, wracamy córka je drugie śniadanie i idzie na drzemkę a teściowa się obraża bo ona by chciała jechać na 8 bo komunie przyjmuje na pusty żołądek i nie może wtedy zjeść śniadania więc skoro nie wiesz jak jest to nie pisz zbyt pochopnie... a jak my nie jedziemy, (np. tydzień temu pojechaliśmy do galerii na małe zakupy) to trzeba było przy śniadaniu wysłuchać kazania że odwracamy się od Boga... uważam że to trochę nie na miejscu ale pisałam już że ja jestem inaczej wychowana i moi rodzice odkąd jestem dorosła nigdy nie wtrącali się w taki sposób w to co robię...

 

nigdzie nie napisałam że chciałabym żeby teściowa mi wyremontowała dom, nie przekręcaj... a do swoich rodziców chętnie bym się wyprowadziła, tylko powiedz mojemu mężowi żeby jeździł 20 km w tą i spowrotem do roboty w polu czy do krów...

 

odnośnie kredytu to owszem mamy jeden, 150 tys (bo mnóstwo rzeczy mąż zrobił sam) na rozbudowę i modernizację obory no i jeszcze ze 2 w planach... a z perspektywy czasu to myślę że trzeba było budować sobie dom, za tą kasę co włożyliśmy w ten sporo by się już zrobiło, ale mielibyśmy swój własny, mniejszy niż ten żeby pająków nie hodować ;) ale pokoje dla dzieci na pewno by były:)

 

Wodny Elfie napisz proszę jaśniej, bo nie wiem czy dobrze rozumiem...

Edytowano przez nynka87

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    173

@nynka87 a tak zupełnie z innej beczki piszesz ze twój tesć mieszka osobno z twoja tesciową w innych pokojach, i że ty mu sprzatasz, dobrze zrozumiałem? to by tłumaczyło cała sytuacje że ta twoja tesciowa jest taka żmija że nawet jej maz z nia nie mógł wytrzymać na stare lata, a skoro sie nie moze twój maż dogadać z własna matką to ja już tego nie rozumiem i nie wnikam każdy ma inna sytuacje w życiu, a to że w gospodarstwie musi robić wszystko sam to niestety ale tak już jest, nie rozumiem Ciebie jesteś chyba troche zmanierowana dostałaś dom i gospodarstwo od tesciów i miałaś pretensje pare postów wczesniej że tesciowa nie dołożyła sie Wam do wymiany pieca i okna w waszym domu bo w nim mieszka ale podarowała go wam, i jeszcze że dostaliscie gospodarstwo i masz problem ze twój maż musi w nim robic wszystko sam, a co ja mam powiedziec jak ja z żoną pracujemy i obrabiamy gospodarstwo bo musimy spłacać 2 kredyty jeden z budowy domu i drugi z zakupu ziemi i jeszcze mamy dzieci, fakt że moja żona też nic nie robi w gospodarstwie tylko pracuje zawodowo i zajmuje sie domem, rodziną, tylko ze my nie mam rzadnej chodowli i ja jeszcze znajduje czas zeby posiedzieć na af i ewentualnie ponaprawiać sprzet, i już mysle jak spłacić kredyt za ziemie bo chce kupić nastepną bo po sasiedzku sasiad bedzie likwidował gospodarstwo ok 5ha, ja od rodziców dostałem 3,5ha i uzywam narazie wspolnie sprzetu z rodzicami a od tesciów 12000zł jak żona rozbiła samochód żebysmy sobie dołożyli i kupili drugi i ja nie mam do nikogo pretensji, kazdy jesteś kowalem swojego losu i jak to pisała któraś z koleżanek w tym temacie "jak sobie poscielesz tak sie wyspisz" wiec jak wam tak nie dobrze to możecie sie wyprowadzić na swoje i bedziecie mieli świety spokuj który jest wiecej wart niz wszystkie pieniadze, a moze wtedy na kolanach przydzie do Was tesciowa i powie że zrozumiała swoje błedy i poprosi żebyscie wrócili i razem zamieszkali tak na koniec to wiesz @nynka87 "prawda lezy zawsze po środku i kazdy kij ma dwa konce"

Pozdrawiam.

Edytowano przez wojtal24

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Wojtal mąż nie może się dogadać z własną matką i co ja mam z tym zrobić? mówię wybudujmy swój dom on mi odpowiada "zapomnij no bo za co skoro mamy już jeden kredyt i inne ważne potrzeby a ten już nas tyle kosztował" a ja po prostu staram się go zrozumieć czy coś w tym dziwnego? nigdzie nie pisałam pretensji że teściowa nie dołożyła się do pieca tylko chodziło mi o to, że ona zajmuje większą część domu i nie podzieli się bo dom jest jej, gdzie ona położy gości spać mimo tego że jest gdzie, w jadalni można łóżko postawić, ale jak coś trzeba do domu kupić to wtedy synu dom jest Twój, o to mi chodziło więc nie wiem co w tym dziwnego że mojego męża to denerwuje a i ja uważam że to nie jest do końca fair... a teściowej też bym mogła odkurzyć ale skoro dawno temu jasno dała mi do zrozumienia że nie to po co mam się pchać? a teść sam sobie nie sprzątnie, ona jemu też nie, a mi nic się nie stanie jak przelecę podłogę chwilę odkurzaczem a on nie zgłasza pretensji... my też chcemy wziąć kredyt na ziemię, na ciągnik bo to jest konieczność, ale myślę realnie i wiem że nie stać mnie na budowę domu na co i tak mąż by się nie zgodził... nie znam ludzi w okolicy którzy budowaliby sobie najpierw dom a dopiero potem rozkręcali gospodarstwo... nasi znajomi wybudowali sobie dom 15 lat po ślubie, po spłaceniu 15ha ziemi i budynków po sąsiedzie kupieniu nowego ciągnika i nowych maszyn, nahodowali sobie krów i jałówek i teraz wydają kasę na samochody z salonu... inni nakupili ziemi, nowiutkich maszyn, postawili wielką oborę i dopiero na tą zimę wprowadzili sie do nowego domu... za 15 lat może i nas będzie stać wybudować sobie dom, teść będzie miał 90 lat teściowa 84 tylko jaki to wtedy będzie miało sens?

 

wiesz, myślę że gdybyśmy powiedzieli że chcemy budować dom to wtedy teściowa by się podzieliła pokojami, chciażby dlatego że "co ludzie powiedzą że taki duży dom, nie pomieścili się, jeszcze ktoś pomyśli że z niej zła matka i teściowa" :)

 

wiesz, przykro mi jest kiedy piszesz, że jestem zmanierowana, pisałam już, nie chcę nic dla siebie, tylko pokoju dla dzieci, teściowa ma czym się podzielić i nie musiałaby kosztem tego spać w kotłowni czy na strychu nie sądziłam że to spotka się to z taką krytyką, nie sądziłam że wymagam jakiegoś cudu bo nie wymagam niczego, po prostu fajnie by było jakby się podzieliła... gdybym była zmanierowana to postawiałbym sprawę inaczej, jeszcze przed ślubem postawiła ultimatum że mamy mieszkać oddzielnie czy tam mieć oddzielne piętro choćby nawet teściowa miała spać w kotłowni ale mnie to nie obchodzi a jak nie to ślubu nie będzie i tyle... dla mnie to by było właśnie zmanierowanie... :D

 

kurde no ja widać nie pasuję do tego forum i jakaś dziwna jestem że mam zupełnie inne poglądy niż wszyscy tutaj... byliśmy wczoraj u znajomych którzy mieszkają w M2, mają jedno dziecko zazdroszczą nam że drugie w drodze, też by chcieli ale mają mało miejsca... mówię znajomej że my mamy tyle samo i będziemy spać w 4 w naszej sypialni więc i niech oni się skuszą :) a ona zdziwiona dlaczego tak skoro mamy taki duży dom? mówię że reszta pokoi jest teściowej na co ona jeszcze bardziej zdziwiona pyta dlaczego nie może nam jednego dać... reszty rozmowy nie przytoczę bo zlinczujecie też koleżankę ;)

Edytowano przez nynka87

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WodnyElf    3

Nynka z tego co piszesz wynika, że teściowa cel osiągnęła bo syn został przy niej, dlatego dała mu gospodarstwo, tyle tylko, że ty, dzieci i wy jako rodzina jej nie pasujecie i chce się Was pozbyć. Zresztą syn jej był potrzebny bo bo wiedziała, że nikt nie zajmie się nią. Poza tym z tego co piszesz wynika, że dalej czekacie z mężem aż teściowie opuszczą ten padół łez... i tak czekacie, czekacie... zamiast cokolwiek zrobić by było lepiej. Może i to jest krytyka ale z tego co piszesz wnioskuje że gospodarka to taki wabik dla Was, za który zgodzicie się na wszystko, nawet na jawne lekceważenie i nie liczenie się z Wami. Takie jest moje zdanie. Bo gdy ktoś nie umie docenić i uszanować drugiego to niestety zostaje sam, i nie ma że lekarz, że drwa do kotłowni, to jest jak dawanie cukierków rozwydrzonemu bachorkowi, który pluje, bije ect. bo taki człowiek, z taką naturą jak twoja teściowa nigdy nie uszanuje Was ani Ciebie. Dla niej ugodowość i szacunek z Twojej strony jest po prostu słabością. Sama zresztą napisałaś, że jak potrzebowała wsparcia by synowi coś wyperswadować to potrafiła do ciebie przyjść, tylko gdy miała interes i potrzebowała sojusznika bo wiedziała, że jako bliska mężowi możesz coś więcej podziałać, A tak to ma Ciebie po prostu gdzieś.

I żeby nie być gołosłowna wyobraź sobie, że tata mój zamieszkał z żoną po ślubie u swojej mamy. Uszanowała to na tyle i była na tyle ludzka że mimo, że metraż skromny bo dom niewielki to jak przyszły dzieci na świat to nie było problemu z drugim pokojem, nie robiła żadnych cyrków. A Twoja teściowa ewidentnie ci pokazuje, że jesteś tam niechcianym intruzem i to bardzo.\

Zresztą nawet koleżanka nie potrafiła tego pojąć a Ty dalej uparcie tłumaczysz, że sama, że chora, że gospodarka, że kotłownia, że kiedyś umrze ect.

Edytowano przez WodnyElf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wozak    2

@nynka87 pasujesz do tego forum jesteś bardzo szczerą osobą nie taisz jakie masz życie, i wydaje mi się że choć tu odnalazłaś zrozumienie i nie u jednej osoby głowa do góry bądż harda i twarda

Edytowano przez wozak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

Wodny Elfie niestety nijak nie przekonam męża do budowy/rozbudowy domu, wolałby wziąć kredyt na mieszkanie w mieście bo dzieci pójdą do szkół i na studia to miałyby gdzie mieszkać... on uważa że jak będzie mu potrzebny któryś pokój to po prostu sobie go weźmie nie wyrzucając przecież nikogo na bruk... to nie jest mądre podejście, ale myślę że poza matką nikt nie będzie miał nic przeciwko, rodzeństwo obstaje za nim w takich sytuacjach... widzę że dobrze odkryłaś naturę mojej teściowej bo owszem zachowuje się jak rozkaprzyszone dziecko, na przykład kiedyś po kłótni z synem (jak kupił beczkowóz za te pieniądze za sprzedane byki co chciała żeby podzielił się z rodzeństwem) to drugiego dnia nie zeszła do południa z sypialni, a jak już zeszła to bąkała obrażona pod nosem że nawet się nią nie zainteresował czy żyje... zresztą wiele razy mówiła do niego że ona przez niego umrze, na co on jej ripostował że najpierw my wylądujemy w psychiatryku... mąż twierdzi że ona jest po prostu manipulantką bo tak jak napisałaś jak chciała żebym wpłynęła na niego to przychodziła do mnie, tylko nie wzięła pod uwagę tego, że ja ZAWSZE będę po jego stronie... jak wyszedł temat rozbudowy obory to też mieliśmy rozmowę, że przecież obora jest po co nam więcej i takie tam, mąż mówił że chce w starej założyć wyciągi więc trzeba będzie zlikwidować klatki i nawet nie będzie gdzie coś odchować, że chciałby nowszy ciągnik, że zakłada rodzinę i trzeba jej zapewnić przyszłość bo z roku na rok wszystko coraz droższe... no takie tam gadki, to usłyszeliśmy że taka obora nam wystraczy, bo są 23 stanowiska, że ciągnik więc jest czego więcej chcemy? nic nie dało tłumaczenie że chcemy się rozwijać, sami się czegoś dorobić...

mi za to powiedziała że mam dobrze bo przyszłam na gotowe, jest gospodarstwo, duży dom i nie muszę nic robić, mąż się wkurzył i powiedział że to jego sprawa jaką sobie żonę wziął, że zajmuję się domem i co najważniejsze dzieckiem, ale ona się poprawiła że chodziło jej o to, że nic nie robię w oborze, zrobiło mi się głupio więc powiedziałam że to sprawa moja i męża, dla mnie żaden problem mogę chodzić do obrządku tylko że on nie chce, woli żebym pilnowała dziecka... no i nie wychodziłam za oborę i dom tylko za męża i wolałabym żeby tego domu nie miał to byśmy sobie postawili i mieli własny, ona odpowiedziała że przecież dom jest jego, no to on odpowiedział, że no tak ale my mamy tylko 2 pokoje to wiecie co ona powiedziała? że możemy sobie wziąć jeszcze sypialnię teścia, mąż zdziwiony zapytał gdzie ma zamiar położyć go spać to wiecie co powiedziała? w kuchni... mąż się wkurzył i powiedział że sama ma 3 pokoje to nie odda tylko ojca chce wynieść do kuchni, on o 20-21 już śpi, ja o tej porze kąpię dziecko kładę spać i dopiero idziemy na kolację, często po kolacji coś szykuję jeszcze do jedzenia na kolejny dzień i jak ona sobie wyobraża jego spanie tam? to powiedziała że będziemy musieli jadać kolację wcześniej... mąż powiedział że prędzej ją wywali z pokoju niż ojca i niech wybije sobie z głowy ten durny pomysł...

 

tłumaczę się bo kurczę głupio się czuję jak niektórzy mają mnie za zachłanną chcącą niewiadomo czego zmanierowaną kobietę... zaczęłam wierzyć że na prawdę dodatkowy pokój dla dzieci w 240 metrowym domu to jest jakiś luksus... ale ja tam nie wnikam, wyniesiemy nasze łoże na strych, będziemy na noc rozkładać sobie kanapę w pokoju dziennym i po problemie :) ale idąc tokiem rozumowania niektórych tutaj osób to przecież dzieci są moje (tak jak pokoje teściowej) i skoro ona nie musi się nimi dzielić bo są jej to i ja nie będę dawała jej się bawić z wnuczką co babcia bardzo uwielbia, no bo co, to w końcu moje dziecko :D myślę że babcia by sobie dużo wtedy przemyślała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

I tak @Nynka zrob, jak tesciowa woli pokoje to niech w tych pokojach siedzi a nie do Twych dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

nynka87 jeżeli z teściowej taka manipulatorka to i Ty zabaw się w stratega. Męża masz po swojej stronie to i przekabać teścia na waszą stronę w trójkę przyprzyjcie raszple do ściany i może wejdzie do mózgownicy że większość nie akceptuje jej porządków. To że odziedziczyłaś gospodarstwo wcale nie oznacza ze musisz wszystko akceptować i dać po sobie ujeżdżać jak po łysym koniu jak to niektórzy próbują ci to wmówić. Swoją drogą to i tak z ciebie cierpliwa osoba, balansujesz na cienkiej linii z jednej strony unikasz otwartego konfliktu z drugiej strony od środka szlak cię trafia. Masz dwie opcje jedna to rozegrać to strategicznie, druga to totalna zlewa i nie przejmowanie się teściową, inaczej to nerwica murowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

 

 

 

 

 

tłumaczę się bo kurczę głupio się czuję jak niektórzy mają mnie za zachłanną chcącą niewiadomo czego zmanierowaną kobietę... zaczęłam wierzyć że na prawdę dodatkowy pokój dla dzieci w 240 metrowym domu to jest jakiś luksus... ale ja tam nie wnikam, wyniesiemy nasze łoże na strych, będziemy na noc rozkładać sobie kanapę w pokoju dziennym i po problemie :) ale idąc tokiem rozumowania niektórych tutaj osób to przecież dzieci są moje (tak jak pokoje teściowej) i skoro ona nie musi się nimi dzielić bo są jej to i ja nie będę dawała jej się bawić z wnuczką co babcia bardzo uwielbia, no bo co, to w końcu moje dziecko :D myślę że babcia by sobie dużo wtedy przemyślała...

Jestem po Twojej stronie, ale tak nie róbcie, decyzje w sprawie gospodarstwa do Was należą, wnuczki przeciwko babci buntować nie wolno, no trudno, musicie się trochę jakoś przemęczyć, może teściowa widząc Waszą sytuację w końcu sama zmądrzeje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wojtal24    173

@nynka 87 jeżeli mój poprzedni post Cię w jakimś stopniu uraził to przepraszam napewno tego nie chciałem, ja osobiscie takich problemów nie mam z tesciowa wiec może nie miesci mi sie w głowie, proponuje najpier ostatnią rozmowe z nią a jak nie pomoże to miedzy oczy i po sprawie, korona z głowy by jej nie spadła jak by jeden pokój oddała wnukom to fakt i dziwie sie troche twojemu meżowi bo powinien jeb..ć piesciom w stól i powiedzieć mamusia różaniec, radyjko z Torunia i jak chcesz to popilnuj wnuki a mi sie nie wpie.....j w moje gospodarstwo i by było po temacie, a nie ona mu karze dawać pieniadze wasze na które cieżko pracowaliscie jego rodzeństwu to już przegieła na maxa tylko współczuje, ale walcz dziewczyno o swoje dla siebie i rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
Nie, Nynka masz prawo do większej przestrzeni i Twoje dzieci też :)

 

W myśl prawa ,dzieci tak ,Ona nie . Dom jak i gosp . jest majątkiem osobistym mężą z tego co się doczytałam . Ona ma prawo tylko do tego na co zapracowali po zawarciu związku małżeńskiego .

 

 

 

Jestem po Twojej stronie, ale tak nie róbcie, decyzje w sprawie gospodarstwa do Was należą, wnuczki przeciwko babci buntować nie wolno, no trudno, musicie się trochę jakoś przemęczyć, może teściowa widząc Waszą sytuację w końcu sama zmądrzeje.

Nie Mat ,niech Ona to robi ,niech swoje dzieci uczy tego ,czego najprawdopodobniej jej teściowa nauczyła syna ,czy też jej Mama Jej nauczyła . Szacunek ,lub jego brak wynosi się w dużej mierze z domu . Przyjrzyj się jak żyją poszczególne pokolenia . Czy historia nie lubi się powtarzać ?

@nynka 87 jeżeli mój poprzedni post Cię w jakimś stopniu uraził to przepraszam napewno tego nie chciałem, ja osobiscie takich problemów nie mam z tesciowa wiec może nie miesci mi sie w głowie, proponuje najpier ostatnią rozmowe z nią a jak nie pomoże to miedzy oczy i po sprawie, korona z głowy by jej nie spadła jak by jeden pokój oddała wnukom to fakt i dziwie sie troche twojemu meżowi bo powinien jeb..ć piesciom w stól i powiedzieć mamusia różaniec, radyjko z Torunia i jak chcesz to popilnuj wnuki a mi sie nie wpie.....j w moje gospodarstwo i by było po temacie, a nie ona mu karze dawać pieniadze wasze na które cieżko pracowaliscie jego rodzeństwu to już przegieła na maxa tylko współczuje, ale walcz dziewczyno o swoje dla siebie i rodziny

Oczywiście ,że korona z głowy by teściowej nie spadła jakby wnuczkom oddać jeden pokój . Ale tak jak wspomniałeś wyżej w innym swoim poście ,kij ma dwa końce . Czy dałbyś coś komuś ,jak już i tak oddałeś prawi wszystko , w zamian byś usłyszał ,co to jest warte ,te pod*padłe 20 ha gospodarstwo z tym starym domem do remontu ? Jakbyś się czuł ,że Ty na to pracowałeś ,urobiłeś ile urobiłeś i nic to tak naprawdę nie znaczy ,albo nie wiele ?Dlatego myślę ,że to też ma wpływ na zachowanie teściowej .

a nie ona mu karze dawać pieniadze wasze na które cieżko pracowaliscie jego rodzeństwu to już przegieła na maxa tylko współczuje, ale walcz dziewczyno o swoje dla siebie i rodziny[/

Tak ,to krzywdzące ,ale czy czasem mąż Nyki nie zgodził się dać spłaty rodzeństwu z gospodarstwa ? Chyba nie muszę Wam tłumaczyć jak to często wygląda ?

I na koniec ...Nie musieli zrobić łaski teściowej i brać tego nic nie wartego gospodarstwa . Teściowa mogła sprzedać owe nic nie warte gospodarstwo ,kupić sobie jakiś dom ,gdzie będzie mieć blisko kościół ,lekarza i sklep itp. ,a Młodzi niech się dorabiają od 0 i jakby urobili choć 1/3 wartości tego małowartościowego gospodarstwa ,to inaczej by podchodzili do życia . Zastanawiam się na czym polega, to wtrącanie teściowej w sprawy gosp. ? Czy to są tylko słowa ,marudzenia itp.? Czy są to czyny ?

Nynka słuchaj rad tu większości ,dobrze Ci radzą ,tylko zapamiętaj sobie Ty też kiedyś będziesz stara ,też pewnie będziesz teściową i to co dziś będziesz robić ,wróci do Ciebie kiedyś ...Możesz z być tego pewna .

Edit : Ale nie martw się ,Koleżanki i Koledzy Cię rozumieją i jak coś pomogą Ci wypić to ''piwo ''. ;) Czego dobrocią nie ugrasz ,tego siłą ,złością też nie ,a nawet jak Ci się uda ,to tylko nakręci jeszcze spiralę tej i tak już nieciekawej sytuacji w której się Wszyscy z teściową włącznie znajdujecie .

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nynka87    0

wiecie mąż stawiał zawsze sprawę jasno (czasem nawet krzykiem) mówiąc nie wpier*alaj się czy coś w tym stylu... i to od kilku miesięcy nie ma już miejsca, a może to dlatego że jest teraz taki okres kiedy mniej pracy, sama nie wiem...

 

Mat nie chodziło mi o buntowanie broń Boże, obie się kochają i niech tak zostanie ale miałam na myśli ograniczenie czasu spędzanego razem

 

Meg pamiętaj że mój mąż i rodzeństwo dostali po równo, więc im też powinna suszyć głowę że coąś dała, za ziemię jeszcze spłacamy ich, mamy na to 5 lat bo spisana została umowa dlaczego więc dawać jeszcze im pieniądze które mąż ma ze swojej pracy na które tak się cieszył że w końcu coś kupi potrzebnego? z nieba mu przecież nie spada że ma się wszystkim dzielić... A wiesz że gospodarstwo to nie tylko pieniądze ale też ciężka praca i obowiązek, przykro jest mojemu mężowi kiedy przyjedzie rodzeństwo i pokazuje zdjęcia z wakacji czy weekendu gdzie to oni nie byli a my wiadomo że nie możemy pojechać nigdzie... są święta wszyscy siedzą gadają w najlepsze a on nie ma zmiłuj przebiera się i musi iść bo krowy nie poczekają... z tym pod*padłym gospodarstwem to mąż kiedyś powiedział w złości, chodzi o to, że chcemy je rozkręcać a ona nas blokuje no bo po co? wiesz 30 lat temu 15 ha (pozostałe 5 to dzierżawa od jakiejś ciotki) to było dużo dzisiaj jest już trochę inaczej... a rodzeństwo dostało wykształcenie po 2 kierunki, będąc informatykiem możesz sobie założyć firmę i trzepać mnóstwo kasy, i wtedy co mamusia też mogłaby się wtrącać w pieniądze no bo przecież dzięki niej dostali wykształcenie? a uważasz że szacunek od matki dla syna to się nie należy? że ma być na każde zawołanie i jak ona ma za pół godziny lekarza to ma rzucać wszystko i ją wieźć? to jest chory układ więc nie mów że wyzbyła się wszystkiego bo nie tylko na jego konto... a jednak jest komu gdzieś zawieźć, coś pomóc... a na to jak syn się wobec niej zachowuje zapracowała sobie swoim traktowaniem go, między innymi również robieniem z niego alkoholika a to go zabolało i to mocno...

 

powiedzcie a czemu teść się nie wtrąca do niczego i nic mu nie przeszkadza? jak jakąś maszynę kupimy to się cieszy a nie jak teściowa gada "a po co ci?"? przecież on też tu całe życie pracował... to jest ziemia jego z ojca dziada i pradziada, za rządów teściowej jeszcze trochę ziemi sprzedali a my chcemy powiększać gospodarstwo a nie roztrwonić bo i ludzie takie rzeczy robią z ojcowizną... co wtedy matka by zrobiła jakby syn wszystko zaprzepaścił?

 

ok mi się wiecej przestrzeni nie należy, żaden problem ale nie zapominaj że jednak ten dom przepisała na syna więc po co? tylko po to żeby go nie utrzymywać? dla mnie to zwykłe cwaniactwo i tyle... dom mogli sobie zostawić w pobieraniu emerytury to nie przeszkadza już pisałam o tym... no a dzieci sama sobie nie zrobiłam, są też męża :D

 

ja wiem że będę kiedyś teściową, ale już pisałam że w głowie mi się nie mieści żałować czegoś dzieciom czy im wypominać, ja tak nie potrafię, to nie w moim stylu...

 

teraz to rozmawiamy z nią o byle czym, nic konkretnego, czasem odwala jeszcze jakąś jazdę z lekarzem czy coś w tym stylu, któregoś dnia dostało mi się za to że frytkownicy nie schowałam... po południu robiłam frytki, miałam po kolacji jak ostygnie schować ją, ale zanim córka zasnęła to ja razem z nią i już nawet nie poszłam na kolację, no i rano po śniadaniu mi się dostało... mi było głupio, mąż wkurzony powiedział że jak jej przeszkadzała to mogła schować, korona by jej z głowy nie spadła... no ciekawie czasem jest, żeby rozładowywać napięcie to śmiejemy się z niej, lepsze to niż się denerwować :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
banan575    104

@Nynka tak czytam co piszesz to to sie nadaje do sprawy dla reportera.

 

Sprawy o majatki kto co dostal i jak to splacic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WodnyElf    3

W myśl prawa ,dzieci tak ,Ona nie . Dom jak i gosp . jest majątkiem osobistym mężą z tego co się doczytałam . Ona ma prawo tylko do tego na co zapracowali po zawarciu związku małżeńskiego .

 

To co, do domu teściowej jest przywiązana czy jak? :blink:

 

Weź wyluzj troszkę, widzisz bardzo mało. I zapamiętaj sobie jedno - na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Głupotą jest szanować kogoś kto nie szanuje nikogo nawet Ciebie -_-

Poza tym śmieszy mnie jak bronisz teściowej, naprawdę, nie znajduje innej reakcji na obronę osoby, która uważa że nie szanuje się nikogo i niczego, a jak coś raz się zrobiło to niech to sobie będzie, nie trzeba nic robić, remontować, usprawniać ect. Skoro tak uważasz to po co Ty robiłaś cokolwiek? po co przebudowałaś dom zabierając innym przestrzeń i okazując im brak szacunku? po co robiłaś cokolwiek w gospodarstwie jak przecież można robić wszystko jak u pradziadów robili i było? :rolleyes:

 

Poza tym rozumiem rozgoryczenie Nynki co do rodzeństwa męża, może dlatego, że znam i wiem jakie to jest irytujące i wkurzające.

Edytowano przez WodnyElf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
To co, do domu teściowej jest przywiązana czy jak? :blink:

Właśnie ,że nie jest przywiązana i niczym nie zobowiązana .

 

Czy Ty w ogóle rozumiesz co czytasz ? Chyba napisałam w myśl prawa... Ty napisałaś że ma prawo ...Najpierw poznaj choć namiastkę prawa ,dopiero pisz ,że ma prawo . Przy takim zapisie Nynka nie ma prawa . Zapraszam do lektury o majątku osobistym .

Weź wyluzj troszkę, widzisz bardzo mało. I zapamiętaj sobie jedno - na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

 

Całkowicie się zgadzam ...i to działa w obie strony .

Poza tym śmieszy mnie jak bronisz teściowej, naprawdę, nie znajduje innej reakcji na obronę osoby, która uważa że nie szanuje się nikogo i niczego, a jak coś raz się zrobiło to niech to sobie będzie, nie trzeba nic robić, remontować, usprawniać ect

 

Czy Ty naprawdę wierzysz ,że wina leży tylko i wyłącznie po jednej stronie ?

 

po co przebudowałaś dom zabierając innym przestrzeń i okazując im brak szacunku?

 

Gdzie to wyczytałaś ,że rozbudowałam dom i zabrałam komuś przestrzeń ?

 

po co robiłaś cokolwiek w gospodarstwie jak przecież można robić wszystko jak u pradziadów robili i było?
Poza tym rozumiem rozgoryczenie Nynki co do rodzeństwa męża, może dlatego, że znam i wiem jakie to jest irytujące i wkurzające

 

Te dwa zdania bym połączyła ,ponieważ najprawdopodobniej o to chodzi . Mianowicie nie byłoby (być może oczywiście ) marudzenia teściowej ''po co ,na co i do czego '' jakby najpierw spłacili rodzeństwo .

Mówisz ,że to jest irytujące ,to Ci powiem że tak i nie . Chyba mąż Nynki jest rozumnym człowiekiem i chyba wiedział na co się godzi ,a jak się zgodził to niestety . Mógł się nie zgodzić ,rodzice nie mając co zrobić z gosp. sprzedaliby je i podzielili wszystkich równo ,lub co często ostatnio ma miejsce podzieliliby ziemię na wszystkich . Przecież nie musimy się na nic godzić ,co nam nie pasuje .

Irytuje Cię to ,że rodzeństwu też się coś należy ...Bez komentarza ...

I nie wkurzaj się tak ,bo widzę że Nynka jest bardziej opanowaną osobą niż Ty ,a przecież to jej dotyczy nie Ciebie ? Ja nie mam zamiaru jak już wspomniałam wcześniej jej zgnębić ,tylko specjalnie podaję kontrargumenty by być może inaczej spojrzała na tą sytuację i zresztą ja też czytam co pisze i chce to ułożyć w logiczną całość .

Dla mnie to jest rozmowa z Nynką na dość trudny temat ,a dla Ciebie widzę prowokacją do kłótni . Wybacz w takim razie, że Cię zdenerwowałam ... ^^

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
WodnyElf    3

Czy Ty w ogóle rozumiesz co czytasz ? Chyba napisałam w myśl prawa... Ty napisałaś że ma prawo ...Najpierw poznaj choć namiastkę prawa ,dopiero pisz ,że ma prawo . Przy takim zapisie Nynka nie ma prawa . Zapraszam do lektury o majątku osobistym .

 

 

 

 

 

Czy Ty naprawdę wierzysz ,że wina leży tylko i wyłącznie po jednej stronie ?

 

 

 

Mianowicie nie byłoby (być może oczywiście ) marudzenia teściowej ''po co ,na co i do czego '' jakby najpierw spłacili rodzeństwo .

 

Irytuje Cię to ,że rodzeństwu też się coś należy ...Bez komentarza ...

 

Uuuu no tak - nie znam prawa gdyż wypowiedziałam standardową formułkę. Nie wiem czy wiesz ale tak się mówi, że ktoś ma do czegoś prawo np. prawo do odpoczynku, do obiadu, do kosmetyczki, do przestrzeni :rolleyes:

 

 

Wg Ciebie wina leży po jednej stronie, Nynki i jej męża, a tej teściowa to biedna, pokrzywdzona kobiecina, której tylko na złość robią.

 

 

Dziwi mnie, że tak wszechwiedząca osoba, za którą próbujesz uchodzić nie wie i nie zna, że są takie osoby, którym nie dogodzisz za nic, które ani nie szanują nikogo i niczego, które nic nie potrafią zrobić tylko marudzić, narzekać, wymagać ciągłego zainteresowania ect. idt. itp. czyli jednym słowem takie jak ta owa teściowa :huh:

 

 

Nie, pisałam o czymś innym, o postawie, ze coś się komuś wiecznie należy, i pisząc to miałam na myśli ogół sytuacji i moze coś jeszcze także bez komentarza ^^

 

 

Poza tym właśnie takiej reakcji się spodziewałam ^^ wiedziałam, że napiszesz że prowokuję do kłótni gdyż zadałam bardzo niewygodne pytania.

Piszesz, że "podajesz kontrargumenty". Nie, raczej to obrona "biednej, pokrzywdzonej teściowej, którą pozbawiają jej praw" i argumenty jak to Nynka i jej mąż tą biedną kobiecinę krzywdzą <_<

 

 

EDIT:

 

 

I nie wkurzaj się tak ,bo widzę że Nynka jest bardziej opanowaną osobą niż Ty ,a przecież to jej dotyczy nie Ciebie ?

Ja się nie wkurzam, a jeśli chcesz porozmawiać o moim stanie emocjonalnym najpierw poznaj życie, a raczej tą jego drugą, mroczną, ciemną stronę, gdzie ludzie nie są dobrzy, a z barw dominuje szarość. Wtedy też na wiele spraw spojrzysz inaczej, na wiele ludzi również <_< i zmieni ci się punkt widzenia na wiele spraw, bo poznasz wtedy jacy ludzie potrafią być.

Edytowano przez WodnyElf

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354

Ale kolorowo .. :P

Uuuu no tak - nie znam prawa gdyż wypowiedziałam standardową formułkę. Nie wiem czy wiesz ale tak się mówi, że ktoś ma do czegoś prawo np. prawo do odpoczynku, do obiadu, do kosmetyczki, do przestrzeni :rolleyes:

A ja napisałam'' w myśl prawa ...'' przy okazji naświetlając Nynce na czym stoi...

Wg Ciebie wina leży po jednej stronie, Nynki i jej męża, a tej teściowa to biedna, pokrzywdzona kobiecina, której tylko na złość robią.

I gdzie Ty to znowu wyczytałaś ? :huh: Ja nie wiem ....

Jak już to raczej jestem za tym że wina gdzieś leży po środku . Ktoś na coś się zgodził ,a potem nie bardzo mu to pasuje ,a druga strona chodzi obrażona i wkurza wszystkich ,no bo przecież obiecali itp.

Nie, pisałam o czymś innym, o postawie, ze coś się komuś wiecznie należy

Nynka pisała wyżej ,że mają 5 lat by uregulować sprawy z rodzeństwem . Mają to na piśmie i na pewno jest podana suma ,jak spłacą ,to chyba po sprawie ,a jak jeszcze nie to faktycznie ,teściową na terapie wysłać ,bo znerwicowana kobieta . Ale myślę ,że się uspokoi . ;)

Poza tym właśnie takiej reakcji się spodziewałam ^^ wiedziałam, że napiszesz że prowokuję do kłótni gdyż zadałam bardzo niewygodne pytania.

A o które pytanie Ci chodzi, ponieważ wszystkie są dla mnie wygodne ? Chyba mi coś uleciało ...Przypomni proszę .. ;)

Edit:

Ja się nie wkurzam, a jeśli chcesz porozmawiać o moim stanie emocjonalnym najpierw poznaj życie, a raczej tą jego drugą, mroczną, ciemną stronę, gdzie ludzie nie są dobrzy, a z barw dominuje szarość. Wtedy też na wiele spraw spojrzysz inaczej, na wiele ludzi również <_< i zmieni ci się punkt widzenia na wiele spraw, bo poznasz wtedy jacy ludzie potrafią być.

Wiesz ,chyba wiem o co chodzi ,już kiedyś się tego domyśliłam z Twoich postów ...Wtedy na 100% się z Tobą zgadzałam .

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
binek    264

Właśnie ,że nie jest przywiązana i niczym nie zobowiązana .

 

Czy Ty w ogóle rozumiesz co czytasz ? Chyba napisałam w myśl prawa... Ty napisałaś że ma prawo ...Najpierw poznaj choć namiastkę prawa ,dopiero pisz ,że ma prawo . Przy takim zapisie Nynka nie ma prawa . Zapraszam do lektury o majątku osobistym .

 

 

Oprócz praw istnieje chyba jeszcze zdrowy rozsądek,a w tym przypadku próżno go szukać. Jedynie głupotą można wytłumaczyć sytuacje gdzie jedna osoba zamieszkuje w trzech pomieszczeniach, a cztery osoby kiszą się w jednym. Jak sens jest utrzymywanie tych niewykorzystanych pomieszczeń np. koszty ogrzewania, remontów itp. Kolejnym durnym pomysłem jest obciążanie następców spłatami rodzeństwa, takie rzeczy załatwia się za swojego życia i za swojego gospodarowania. Przychodzi nowe pokolenie i pracuje na siebie i na swój rachunek tym bardziej że rodzice w swej szczodrości dla pozostałych dzieci często obciążają różnymi spłatami nad wyraz tego który zostaje na gospodarstwie. Na swojej rodzinie mam przykład takich nierozumnych działań otóż należy mi się spłata po dziadku. Kto zawinił? - wszyscy, raz przekazujący gospodarstwo nakładając niewykonalne spłaty nowemu następcy, dwa nowy następca godząc się na takie warunki. Na dzień dzisiejszy spłaty przeszły na wnuków i w kilku przypadkach na prawnuków. Rodzina która tam gospodaruje nadal po kilku pokoleniach jest tylko użytkownikami, właścicielami zostaną dopiero po całkowitej spłacie. Jako użytkownicy nic nie mogą sprzedać i nic nie mogą zrobić ponieważ jako użytkownicy mają ograniczony dostęp do kredytów. Co do aktów notarialnych to też nie można wszystkiego przewidzieć nawet gdyby taki akt miał grubość encyklopedii PWN to tak życie spłata jakiegoś psikusa. Na ten przykład napisze o gościu bardzo zapobiegliwym który to w akcie zapisał prawie wszystko od codziennego litra mleka przez opał, światło dostęp do pokoju i łazienki kończąc na tym że w każdą niedziele ma być zawieziony do kościoła. Wszystko ładnie, pięknie tylko w niedziele z kościoła popylał pieszo, po prostu nie dopatrzył i nie dopisał ''i z kościoła'' Wnuk chcąc dopiec dziadkowi skrzętnie wykorzystał malutkie niedomówienie. Ogólnie wszystkie te prawa i prawidła można o kant d.... rozwalić. Jeżeli nie będzie chęci zrozumienia i współżycia dwóch pokoleń pod jednym dachem i w jednej zagrodzie to żadne nawet najbardziej wymyślne zabezpieczenia nic nie dadzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meg5    354
Jeżeli nie będzie chęci zrozumienia i współżycia dwóch pokoleń pod jednym dachem i w jednej zagrodzie to żadne nawet najbardziej wymyślne zabezpieczenia nic nie dadzą.

Dokładnie tak jak piszesz ,ponieważ by żyć w miarę spokojnie ,trzeba sobie pewne sprawy wyjaśnić , nie kłócić się i robić sobie na złość .Trzeba z rozwagą podchodzić do tego na co się godzimy ,co podpisujemy i to w każdej dziedzinie życia . Mierzyć siły na zamiary .

Odnośnie zabezpieczeń w akcie notarialnym nie zgodzę się z Tobą i nie mam tu na myśli tych chorych zapisów jak litr mleka dziennie ,czy tam zawożenie do kościoła ,tylko zabezpieczenie sobie mieszkań ,dachu nad głową ,a nie przepisanie wszystkiego bezmyślnie na jedną osobę . Tak jak pisałam wcześniej ,przy takim zapisaniu darczyńcy mogą zostać bez dachu nad głową i nie mam tu na myśli ,że dziecko ich wyrzuci z domu ,a raczej to ,że dziecko może narobić długów ,stracić płynność finansową i komornik wkroczy . Tylko tyle.

Edytowano przez Meg5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Podobna zawartość

    • Przez Tobiasz
      hejka!!
      czy wogóle są takie laski które związały by sie z rolnikiem??
    • Przez kubo123
      Próbowałem się podpiąć pod inny temat ale bez odezwy więc zakładam nowy bo strasznie jestem ciekaw czy kogoś z forum spotkało to co mnie. W Listopadzie do moich drzwi zapukali producenci polskiej edycji relity show "Rolnik szuka żony" nakręcili ze mną kawałek jednak nie podpisałem z nimi umowy na wykorzystanie mojego wizerunku. Słyszał ktoś o tym programie(wiem że pochodzi z Australii a w Niemczech jest kilka edycji)? co o nim myślicie ? a może ktoś się zgodził na udział w nim?? :-)
    • Przez Gorbaczow
      widze ze mój post o dziewczynach w starciu z maszynami cieszy się dość duzym powodzeniem i czytając wpisy nasuneła mi sie pytanie - Jak waszym zdaniem powinna wyglądać (jakie powinna mieć atrybuty) Idealna partnerka życiowa prawdziwego farmera
    • Przez Ansja
      Hej czy rolnicy i rolniczki z Podkarpacia na forum?
      Jeśli tak to z jaich powiatów ?
      Jak u Was wygląda życie na wsi i gospodarstwa rolne w rejonach?
      Samotnych rolników też pewnie wielu chętnych aby poznać kobietę na resztę życia...
    • Przez Lilii
      Zapraszam chętnych
×