Wielu bierze ale nie wielu się przyznaje bo wstyd. Mysle nawet ze te duze gospodarstwa czesciej biora na termin, bo tu już duże kwoty wchodzą w rachubę. Maly gospodaz pozyczy od rodziny, od babci z pieniedzy odlozonych na pomnik dla dziadka, z komuni dziecka, dolozy z pensji itd.
Dla jednego rok był dobry, dla drugiego słaby. U mnie słaby pomimo prowadzenia upraw na dość intensywnym poziomie. Kilka koniecznych inwestycji w trakcie sezonu, wiosenna susza, przymrozki a później za mokro. Dopłat bezpośrednich ani widu, ani slychu. Suma summarum raz na wozie raz pod wozem 🤪. Walczymy dalej. Rolnictwo uzależnia... hazard też 😎