Putin balansuje między Azja a Europą. Wszelkiej maści doradcy pchaja go od dawna do powiększenia strefy wpływów zgodnie z doktryną którą in sam stworzył. Miał do wyboru dwa scenariusze. Zacząć pizgać się z NATO na północy lub spróbować przejąć Ukrainę blitzkriegiem. Wybrał drugie. A było trzecie wyjście. Ponapierdzielać się delikatnie z Litwą w kierunku przesmyku i w tzw. międzyczasie przejąć osamotnioną Ukrainę. Wycofać się z Litwy i wylizać rany przy czym Ukraina byłaby już w jego łapskach. Pytanie: co dalej? No dalej to realizacja planu czyli uchwycenie Mołdawii i przejęcie Polski, Slowacji, Czech bo Węgry to wiadomo. Tylko to oznaczałoby odpuszczenie wschodu na rzecz Chin ale, że Panowie bawią się na wzajem ptaszkami to realizacjia podboju zachodu była realna. Teraz brakło sukcesu i Kreml fika z negocjacjami. Trzebaby im póki można zdrowo dopierdzielić aby zyskać z pięćdziesiąt lat spokoju...