nie te czasy, ja mam troje małych i nie wyobrażam sobie jakby to było do ogarnięcia teraz jakby żona poszła na etat. Problem z socjalem jest taki, że sporo osób traktuje go jako podstawowe źródło dochodu i nic więcej nie robi. Ja sam jestem beneficientem ale oprócz tego mam maliny, truskawki, trochę zboża i parę sztuk bydła i jak na razie jakoś to się kręci. czasem wpadnie jakiś dodatkowy zarobek. Ale od kiedy jest 500 + trudniej o osoby do rwania malin, bo zawsze przychodziły kobitki aby zarobić na książki na przykład. Najbardziej wkurwiające to są pijaczki. Wożą ich na żarcie, na zimę węgiel, jakieś zasiłki celowe, żywność co jakiś czas. A jak powiesz, żeby przyszedł pomóc to czasu nie ma. Robisz coś w polu aż pot po d*pie ci się leje a taki stoi sobie pod sklepem z zimnym piwkiem w ręku i się śmieje.