Nawet po tym zdarzeniu się szybko zabrałem do działania 10 minut i przyczepa była na kołach. Ucierpiała tylko burta wygięła się w banan. Przy kolejnym załadunku wyprostowałem ją łyżką. Tak że wszystko dobrze się skończyło.
Radzę tej grubości łańcuszek z kukurydzą potrafi szarpnąć. To było tak zajeżdżam dzisiaj na pole słyszę telefon, gadam sobie skończyłem oglądam się czy wszystko ok i góra dobrze że to pierwszy kurs i miałem pomylone węże i poszła ta mała. zawsze zaczynam od pierwszej.
Przyczyna to nie otwarta burta a prawdziwa przyczyna to kobita zwracająca cztery litery przez telefon. Przyczepa z przodu była sztywna i miała bliźniaki w dowodzie jest IFA hl 11 ton ale pewien nie jestem taką kupilismy, górę robiłem sam a siłowniki od 6 tonowej polskiej tyle że dwa.