Dawno nie odwiedzałem tego tematu i okazuje się że szkoda, bo pojawili się ludzie, którzy mają swoje zdanie i potrafią je wyrazić.
Bibi, Twój ostatni post wręcz woła o spokojny wieczór (przegadany do rana).
Ywa, Twoje posty świadczą nie tylko o tym, że masz własne zdanie, ale i pozostawiają pole do dyskusji.
Również Scott na drodze logicznego wyjaśnienia uczuć jest ciekawy.
Dlaczego więc ludzie, których lubię, lubią tych, których nie lubię? Jak to funkcjonuje, że nie pociąga mnie osoba , o której inni marzą, a interesuje inna, dla pozostałych nieistotna?
Z jednej strony, wszyscy mamy swoje doświadczenia. Wiemy (?) czego chcemy, czego nie. Niby. A jednak czasem (wbrew wewnętrznemu głosowi) próbujemy... i żałujemy, lub też, nie próbujemy i żałujemy mniej (próbując wiemy dlaczego, nie próbując - nie). Nie wiem, czy istnieje idealny partner, bardziej postrzegam związek jako test tolerancji. A znalezienie "drugiej połowy", to dla jednych strzał, a dla innych droga życia.