A teraz weźcie głęboki wdech, wydech i dajcie spokój z dowalaniem jeden drugiemu, bo pożytku z tego nie ma nikt.
Sam fakt, że Izdebski ogłosił się liderem rolników uważam za naszą porażkę, tym bardziej, że spora grupa poszła na lep jego haseł i za to zapłaci.
Moim zdaniem, jeszcze nikt tak nie zmarnował społecznego gniewu i siły, jak on. Przekaz, który otrzymuje przeciętny telewidz - 500 euro do hektara (dla ilu to faktycznie możliwe, o tym nie mówi nikt), oraz zapowiedź nowych blokad przez Izdebskiego. Przeciętny telewidz jest zły, jest zły na rolników, bo nie rozumie, że oni na to wpływu nie mają. Nikt im tego nie powie poza nami, a my głosu nie mamy.
Jeśli nie stworzymy silnych struktur, nie uzyskamy głosu słyszalnego w mediach, nie będziemy w stanie powiedzieć o błędach i niedociągnięciach w naszej polityce rolnej i nie uzyskamy poparcia dla zmian od dawna koniecznych.
Od dzisiaj możemy składać wnioski, jednak zasady nie są do tej pory (pomimo rocznej przerwy na tzw. okres przejściowy) do końca ustalone. Brakuje kilkunastu ustaw, na które zgodę musi wyrazić Sejm. Jakie one będą? Znając życie w tym kraju - niedopracowane.
Czas uderzyć się w pierś i przyznać, że to nasza wina. Przez lata nie robiliśmy nic, by jakiekolwiek struktury stworzyć, czy uzyskać głos w strukturach już istniejących.
Jeśli tego nie zmienimy, to zasługujemy na taki los.