Dużo pomysłów jak poprawić nasz los (sytuację), zlikwidować dopłaty itd. Opowiem Wam jak to u nas wygląda.
Mam własnych prawie 80 ha, to co na nich robię, to chore, paranoja, ale pozwala mi na w miarę spokojne życie. Dlaczego? Bo taki jest system i próbuję się w nim odnaleźć. W tym, co pisał Masa jest wiele prawdy, ale nie dla każdego. Pech, a może raczej ignorancja naszych polityków, złe przepisy i prawa.
Na dzień dzisiejszy - wypas: 84% gruntów na Natura 2000, 96% pow. 500 m npm, czyli ONW 320/ha (ma być 450/ha), RS- czajka, półnaturalne łąki świeże.
Jednym słowem - żyć nie umierać. Wystarczy skosić i zebrać (albo i nie zbierać, bo i tak nikogo nie interesuje co się ze zbiorami dzieje).
Dlaczego napisałem że to chore, paranoja? Bo kiedyś mając 80 ha, mógłbym robić coś sensownego. I z tego żyć. Dzisiaj mi tego nie wolno, albo nie ma sensu (ekonomicznego).
Nie wolno mi orać, bronować, włókować. Za szkody łowieckie nikt nie płaci, a Gmina wydzierżawia moją prywatną ziemię kołom łowieckim. Bez pytania.
Wolno mi kosić i zebrać (nie tylko wolno - mam obowiązek. Bez względu na to, jak bezsensowne to jest, bo co zrobić z sianem koszonym po 01.sierpnia?). Trzy lata temu sprzedawałem je do brykieciarni po 220 zł/t. Teraz cena to 90 zł/t. Nie pokrywa kosztów. Kanał.
Wolno mi trzymać 1 DJP/ha, to jedna krowa lub 0,8 buhaja, albo 10 owiec. Wcześniej na tym samym areale pasło się ok. 2500 owiec i (!) ok. 40 szt. bydła. Starczało dla wszystkich.
Przez 4 lata hodowałem bydło mięsne.Ekologicznie. Najbliższa ubojnia 560 km ode mnie. Lesko albo Toruń. Odpuściłem, kiedy się okazało, że godzina mojej pracy to ok. 1,30 zł.
Bydło mleczne? Zapomnij!
Kiedyś były mleczarnie: Lądek (3 km), Kłodzko, 22 km (nowa, postawiona w 2003, nie przerobiła nawet 1 litra mleka, syndyk doił ją 3 lata), Bystrzyca 21 km, Międzylesie 38 km. Wszystkie padły lub zostały doprowadzone do upadku.Teraz najbliższa, to Grotków, 96 km. Ludzie wybili bydło, a mleko mamy ze sklepu. Z Pomorza, z Mazur, Podlaskie... Po co nam mleko z odległości 500-600 km? Mieliśmy swoje i zdrowe dzieci...
Było, minęło...
Sfustrowany tym wszystkim, wołam - niech żyje Unia i dotacje!
Szkoda jedynie tych, co mają chęć, wolę i wiarę, by być prawdziwym rolnikiem.
Dlatego postawa Masy ma podstawy, taki jest system i trzeba się w nim odnaleźć albo paść (nikt się nie przejmie).
Albo w końcu weźmiemy swoje sprawy w swoje ręce i zrobimy porządek.
Na to jednak nikt nie ma czasu...