Większość małych sklepików też upadła dlatego bo mieli gówno i do tego drogie, a czasem i przeterminowane ci wciskali. Pamiętasz aferę z płynem do naczyń i mięsem? Solą drogową? i wiele wiele innych...
Jakoś u mnie w okolicznych wsiach małe sklepy funkcjonują po mimo tego że od niektórych 8 km dalej jest dino/biedronka, tylko prowadzą to ludzie znający sie na biznesie, a nie janusze co opierają swój biznes na tym że nie masz wyboru i tak przyjdziesz i dasz sie zrobić w chu@a tacy niech upadają wcale mi ich nie szkoda.
To jeszcze napisz za ile godzin siostrzenica wyciąga te 10tyś, bo może się okazać że za tyle godzin to jednak nie kokosy, już pomijam fakt że pielęgniarek nadal brakuje a przecież takie kokosy można zarobić...
Ale dobrze mają w tym Dino u polskiego… przepraszam - Polskiego przedsiębiorcy, nie to co w tym zgniłym niemieckim (tfu!) Lidlu...