polskie z kraśnika łożyska do dziś są u mnie stosowane i jakoś na nie, nie narzekam, zawsze jak kupuje łożysko byle jakiej firmy ściągam plastikowa osłonkę wale smaru tak żeby zapełniło 3/4 obj łożyska i zamykam je starannie z powrotem , bo tyle tam smaru fabrycznego tyle co kot napłakał i jakoś chodzą w prasie , w c-360 rotacyjnej rozrzutniku po 10 lat i jakoś nie widze żeby były ciepłe czy cus albo jakies luzy , nawet najdrozsze łozysko bez smarowania padnie nawet po 1 roku uzytkowania, zalezy jak sie je intensywnie eksloatuje , a dodam ze jak wymieniam łozyska nieraz je rozcinam bo mi sie nie chce na siłe zbijac to powiem ze te z krasnika jednak sa twardsze do ciecia