Kiedyś z Wawy wylatywałem, późno już było 22-23 godzina, chyba to na Płowieckiej było, ograniczenie albo do 70 albo do 60, a ja kładę z górki dobre 120, patrzę a na dole już strzela do mnie , już w myślach widzę ten za***isty mandat i punkty, a on zmierzył i stoi i nie zatrzymuje mnie, olał temat, pojechałem a u nas na tym zadupiu 10 km przekroczysz i już do boku i mandat jebie.