Chłopaki tu wiedzą jakie mieliśmy rok temu we wsi przeboje z ćpunem złodziejaszkiem. Opieprzyl 15 gospodarzy z paliwa i narzędzi, nagrał się nie u jednego na kamerach, policja hvj kładła. Przyszedł wreszcie do mnie, pech chciał że trafił na jakieś gwoździe na łące i 4 koła przebił. 🤷 w dodatku uciekając na kapciach u mnie na łące leżą różne rzeczy, trafiła w samochód rura z kawałkiem zaostrzonego kątownika na końcu. Jak bumerang latała, dwa błotniki i drzwi prawe.
Miał dużo szczęścia bo zauważyłem, że siekiera fiskarsa też była w powietrzu. U nas takie anomalia, różne rzeczy latają.
Na dwa tygodnie zapadł się pod ziemię. Wrócił i pech chciał, że ktoś go pobił jak spał w samochodzie. Tydzień w szpitalu. Po wyjściu zniknął, wyjechał do ojca za Warszawę. Do matki przyszedł rachunek za szpital.
Oczywiście po pobiciu milicja pół wioski wzywała na przesłuchanie. Wtedy wiedzieli co robić. Bo przecież ktoś pobił Bogu ducha winnego złodzieja, ćpuna, który po ulicy z nożem w ręku chodził.
Skończ hipokryto