No największy problem to przyziemie, być może na to mleczarnia chciałaby zabezpieczenie finansowe.
Co do leżaków, może to i handlarzyny i na ubojniach ta patologia, ale gdyby nie hodowca który za 500 złotych naraża zwierzę na niepotrzebne cierpienie, siebie na kontrolę i duże kłopoty, a całą naszą branżę na skandal i straty wizerunkowe to takich materiałów nie byłoby z czego robić.
Zaraz tu się jakieś chytrusy zaczną przekrzykiwać, że co z tym robić, albo że za 500 złoty to można życie poukładać...