Tak czytam i odnoszę wrażenie, że wszyscy (prawie) wyglądają tych zaliczek jakby życie od nich zależało. Rozumiem pojedyncze zdarzenia losowe, ale wydzwaniać tłumnie i pytać o przelewy i naliczenia, to takie mało poważne. Bez urazy.
Niektóre mam mniejsze, niektóre większe. Ale nie znam nikogo, komu by się wszystkie zgadzały. I co ciekawe te powierzchnie wg agencji się zmieniają mimo braku zmian na polu.
Wszystko wiem. Wszystko pięknie gdy nie ma zmian granic upraw w obrębie jednej działki ewidencyjnej.
Wystarczy tylko... Dokładają kolejne wymogi i mamy znowu "wystarczy tylko" itd.
To jakiś ewenement. Jeszcze nie spotkałem nikogo takiego.