Sprzedaż bezpośrednia to jest dla hobbystów i działkowców, a nie rolników towarowych. Kto z plantatorów ziemniaka, marchwi, cebuli, buraczka, który ma tego zasiane po (strzelam) 5ha+ stoi na bazarku? Poza tym, aby tam stanąć trzeba mieć szeroki asortyment, same ziemniaczki czy inne to "trochę" za mało. Kto ze stojących na bazarku produkuje w swoim gospodarstwie wszystko co sprzedaje? Jeżeli dokupuje, to już handel, a nie sprzedaż bezpośrednia.
Świeży temat: kasa dla kgw z arimr. Kolejny poroniony pomysł. A propaganda, jakby miało to uzdrowić wieś. Wyliczać podobne można długo.
Małe wyjaśnienie: mareczek to nie kujawy