Nie zazdroszczę tym co mają słabe gleby V , VI ale to nie są gleby żeby na obecną chwile użytkować rolniczo , wcześniej to było możliwe bo ta pogoda była łaskawsza , były zwierzęta w każdym gospodarstwie prawie , więc był obornik i użytki zielone i to się kręciło . Dziś taki grunt generuje tylko koszty , które rekompensują dopłaty i zapomogi klęskowe . Co z tego że rząd przeznaczy miliard na klęskę suszy jak 80 % kasy zabiorą ci co nie powinni w ogóle tam cokolwiek uprawiać , podobnie jest z innymi dopłatami np strączkowe , połowa dopłat idzie na uprawy pod pług ,a rząd się chwali programem polskie białko , bo hektarów przybywa . Nie twierdzę że tych gospodarstw z słabymi glebami nie trzeba wspierać , bo trzeba ale nie jako gospodarstwa rolne tylko leśne np. albo nierolnicze .Nie inaczej jest pewnie z działkami w lasach sieje się zwierzynie a lata za odszkodowaniami i dopłatami , może lepiej było takie tereny przekazać zwierzynie żeby tam żerowała a wprowadzić np. dopłaty łowne i nakazać siać smakołyki zwierzynie żeby tam żerowała a nie zapuszczała się w tereny upraw które rokuja dochód