rolnicy teraz się wyspecjalizowali do składania wniosków , a nie hodowli
jak by miasto polegało tylko na specjalistach od wniosków to by było na okrągło blokowane protestami , albo terminami składania wniosków
w kopalniach też się już kilofami nie dłubią , w tuczarniach widłami w terminalach zbożowych wiadrami i w warsztatach ślusarskich pilnikami tylko wysokiej maści sprzętami na które trzeba mieć pieniążki .
Taki przeskok technologiczny który odbywa się na naszych oczach , nie sposób zaadoptować w miejscach które do tej pory służyły i tańszym rozwiązaniem jest budowa od nowa , a na stare poszukać kupca za grosze albo zmielić . Takie imprezy są drogie i np . tuczarni nowoczesnej na 3000 stanowisk taki średni janusz nie ogarnie za swoje i musi być albo parobkiem w tuczu nakładczym , albo parobkiem banku żeby się utrzymać przy hodowli i na bułkę zarobić . Panem na swoim też może być ale musi pływać w gnojówce po kostki wokół chlewni i z taczkami w chlewni dopóki się nie przewróci ze starości albo z głodu w starych budach , albo budy zamknąć i narzekać na korporacje .
Nie inaczej jest z przesypywaniem ziarna , dawniej było 2 tony z hektara i kilku chłopa w domu to się zwalało łopatą , dzisiaj jest 8 ton ziarna i jeden zdechlak do zwalania przeważnie i stąd inwestycje w silosy i przenośniki do ziarna , podobnie jest w portach , nie będzie statek stał pół roku żeby chłopy go zasypali furmankami , tylko trzeba albo dostosować terminal do wpuszczenia największego statku i nasypania go w rozsądnym czasie albo wydzierżawić harcerzom na wędkowanie