PSL wygrało samorządowe wtedy i wszyscy byli zdziwieni, ale nikt nie pomyślał że te wszystkie inne partie to wystawiają swoich tylko w dużych miastach. U mnie startowała tylko kobitka z PSL (od 20 lat startuje, jak nie lepiej) i sami bezpartyjni, albo z partii lokalnych (u mnie np było Nasze PSR). To jest ten czas kiedy sobie politycy uświadomili, że głosami małych miejscowości można wygrać.
Od tamtej pory u mnie w okolicy w samorządowych są wszystkie partie nagle obecne. W sumie tylko PSL i konfederacja to stara gwardia, bo liczący się bezpartyjni zostali członkami konfederacji, a PSL było odkąd pamiętam.