U mnie nie ma lipy. Nie będę na siłę szukał, zresztą w ogóle nie będę. Mam ciekawsze rzeczy do robienia niż spędzanie czasu z kimś, co nie przyniesie mi wymiernych korzyści. I tak na zmarnowanie i tak.
U nich takie wplątywanie to na porządku dziennym. Ja z tym określeniem spotkałem się dopiero tutaj.
Ja na nikogo nie głosował i nie głosuję a nic prócz zdrowia nie trzeba. Robi się, zarobi się i tyle do szczęścia wystarczy.
Jakie emocje? Tyś przepierdział w tapczan cały dzień, ja 8h w robocie na nogach bo w tym tygodniu bez zmiany wózkowej, poodbywane, 13 uli przejrzane i trza iść coś pichcić a nie leżeć do góry bykiem jak ty.
Jakiej wielkości mieliście gospodarstwa? Teren pewnie równinny lub lekko pagórkowaty. Tu nieraz trzeba się dobrze natrudzić żeby gdzieś wjechać. U nas rolnicy w typowym tego słowa znaczeniu zaczęli ginąć po 2 wojnie... Praca była blisko i z dojazdem autobusami. A ziemia jako dodatek. Teraz z tych paru bambrów to może 3-4 żyje tylko z rolnictwa. Choć ich rodziny i tak gdzieś pracują. Domów we wsi 1000+.
Niebo czyste, lekki przymrozek.