Mogę Ci siatki sprezentować. Jakby to jakoś zapleść, to może by coś wyszło. Taki sznur w wersji ekonomicznej. Ze sznurków to już klasa biznes, ale to mniejszy popyt chyba.
Bo to nie chodziło kiedyś o to aby o zmarłym myśleć, wspominać, tylko o przedstawienie przed społecznością zrobić. Kiedyś bardziej ludzie wszystko na pokaz robili niż teraz.
a propo śmierci, to się dowiedziałem, że facet od którego na wiosnę kawałek ziemi kupiłem zmarł. Marskość wątroby. Na zdrowie mu ta transakcja jednak nie wyszła...