Daj spokój. W USA już dawno nie ma rolnictwa rodzinnego/indywidualnego, w Australii też są ogromne gospodarstwa, więc nie ma ludzi do takich protestów. Za to były rolnicze protesty w Nowej Zelandii. Zaś W Wielkiej Brytanii rolnictwo jest specyficzne. Niby rozwinięte, ale niewytwarzające wystarczającej ilości żywności. Chyba zaspokaja tylko 60% zapotrzebowania kraju na żywność. My zaś odwrotnie. Mamy nadwyżkę. W UE zaś też np. nie słychać o protestach w Skandynawii. Może mają inną specyfikę. Mało produkują, i nie muszą eksportować.