Jak mieszkasz w koziej wólce, to co możesz zdziałać. Do najlbliższej paszarni 100-150km, najmij ciężarówkę, opłać kierowcę, dochodowy, postój w kolejce w budzie, i w najgorszym wypadku wróć zestawem na pusto, bo nie ma co zabrać z powrotem. Na koniec roku zapłać podatek od środku transportu i jeszcze wiele innych kosztów, o których nie mamy pojęcia.
Ale zawsze możesz zapiąć traktor i próbować zawieźć tam gdzie drożej.
Pracuje w firmie, gdzie jest 20 nowych scanii, i czasem wozimy jabłko, gdzie z kursu zostaje 500zł. I to nie z opowiadań szefa, tylko wiem jaka cena na skupie i ile na przetwórni. Niech Ci strzeli koło, glupi zawór i robisz za darmo. Ale co ja tam wiem...