Już to padło wiec hameryki nie odkryłem, że to nie struktura szkoły jest ważna, a to czego w niej uczą i jak to robią. Nic się nie zmieni, kończąc szkołę podstawową wiedziałem co to funkcje trygonometryczne i się nimi swobodnie posługiwałem, córka jest w 3 gimby i dla niej to wiedza z kosmosu. To tylko taki szybki przykład, jaki przedmiot by nie wziąć to jest on okrojony, rozbuchane do absurdu niektóre mało istotne tematy a inne pominięte całkowicie. Dzieciaki wychodząc ze szkoły nie potrafią wykorzystać tej wiedzy którą posiadły, bo szkoła jest by wyłożyć ją i nie koniecznie nauczyć z niej korzystać. Co z tego że po zawodówce czy technikum wychodzi teoretyk zawodu, jak on nawet nie potrafi włączyć maszyny na której ma pracować, bo obsługę takowej widział na ekranie monitora. Większość bez zająknięcia się wyrecytuje twierdzenie Pitagorasa, a mając tylko metrówkę i to twierdzenie nie będzie potrafiło wyznaczyć kąta prostego. Szkoły zaczęli kończyć ludzie, którzy nie umieją obsłużyć głupiego młotka, nie mówiąc o bezpiecznym wbiciu nim gwoździa.