o dziwo dla takiego brzdąca to bardzo fajna zabawa tak samo dla nas jak mieliśmy po kilka lat
u znajomego mechanika lepszy numer. Jego syn po raz pierwszy za komputer wszedł w szkole i stwierdził że mu to do życia nie potrzebne. a młody co przyjeżdżam to w warsztacie kluczami kręci przy rowerach sobie i kolegom naprawia, nawet dętkę umie wymienić i naprawić. swoją drogą jestem ciekaw jak będzie za 5 10 lat z nim
ja byłe wychowany na szachach i Heroes'ach III i IV jak tato grał a pegazusa miałem przez miesiąc bo popsułem. wolałem do Prababki świętej pamięci na wieś ( do 1wszej klasy podstawówki typowy mieszczuch) i jak to mawiała "A ten bolszewik dalej za tymi traktorami cieka"
no tak płyn bardzo fajna rzecz ale każdy robi jak chce, sam miałem zalany płynem po remoncie ale blok się rozszczelnił i nawet nie ma kogo żeby to naprawić (ja na studiach baluje) więc jak się w pole jedzie to 5 litrów w bańce do kabiny i jazda więcej w 18 godzin roboty nie ubyło, jak są sianokosy to ciągnik nie stygnie i codziennie po 20 min chodzi. a do ciągnika już się nie opłaca nic dokładać bo i tak za rok czy 2 do rzyda na chandel bo trumna na kołach byle ciśnienia olejów i w oponach było a będzie chodził
mi to znajomy mechanik powiedział że zalać wody destylowanej i płukanki do układów chłodzenia 3 godziny pojeździć, spuścić 2gi raz zalać samą wodą i przez 3 godziny jeździć i na koniec znowu z płukanką godzinkę i jeśli się nie rozszczelni to nie ma uja żeby z płynem coś się stało a chłodnica się nie zapcha bo płukanka rozpuszcza ten syf