Dzisiaj rano zachodzę a tu krowa z łańcucha się spuściła. Balot rozpieprzony a co najgorsze całe poidło zepsute i kilka krów zalanych. Brat nie chciał wstać i mi pomóc to ogarnąć prawie godzinne to sprzątałem.
Puki ojciec żył to rano ze mną wstawał i oborniki odgarniał,a teraz sam przed dojem to robię.
A mam 2 braci który tak wcześnie nie mogą wstać bo muszą się wyspać