To może ja przedstawię swoją sytuację. W tym roku kończę 3 klasę gimnazjum. Tata prowadzi gospodarstwo rolne o powierzchni 45 ha nastawione na hodowlę bydła mlecznego- około 25 sztuk dojnych. Zwierzęta średnio mnie kręcą, nie to że nie lubię,mogę wykonywać prace w stylu zadać paszę czy coś podesłać, przygotować paszę treściwą. Sprzęt w miarę nowy, maszyny kilkuletnie przeważnie.
Średnia przewiduję około 3,8. Z matmy 4,fizyka 4, polski tak samo. Do języków obcych mam wstręt (nie wiem czemu) , zawsze 3 jakoś wyciągnę. Zastanawiam się gdzie iść do szkoły i na jaki profil. Rozważam: technik mechanizacji rolnictwa i agrotroniki, technik rolnik, mechanik.
Co bym chciał robić po technikum? Chciałbym zostać na wsi, zajmować się gospodarstwem od strony maszyn, typu praca w polu, coś naprawić co da się we własnym zakresie, zakonserwować, czasami zbudować jakaś jeśli zaszła by taka potrzeba (zawsze taniej niż kupować fabryczną). Ogólnie lubię dłubać przy maszynach, zawsze staram się towarzyszyć przy naprawach, co potrafimy robimy sami. Wiadomo jak to jest przy krowach, wszystko kręci się wokół nich, nie zawsze jest czas wystarczająco dobrze zadbać o sprzęt, utrzymać go w jak najlepszym stanie. Z mojej perspektywy brakuje właśnie takiej osoby która by się tym zajęła, nie zawsze w sezonie ojca koledzy po fachu mają możliwość naprawić nam coś od zaraz. Często śmieję się że pomysł jak coś udoskonalić mam, tylko z umiejętnościami i możliwościami różnie
Jak sądzicie na który kierunek warto by pójść i czy w ogóle takie założenia i podejście do tematu ma sens? Być może wyszło chaotycznie, przepraszam.