kolego bazalt też mi to samo chodzi po głowie,lecz rachunek ekonomiczny daje do myślenia,wiadomo bank da kredyt pod zastaw tego gospodarstwa tylko weż wyrób w dzisiejszych czasach na życie produkcję maszyny,i jestem zdania ze teoria mija się z praktyką,w dzisiejszych czasach jest dużo łatwiej pomoc unijna,aby się załapać pózniej produkcja okreslone kierunki, przy areale 20 ha może być ciekawa,maszyny wiadomo jak nowe to drogie,do uzywanych też masz dotacje max 5 lat,weż podstawowy sprzęt troche go potrzeba,na usługach wyjdziesz albo i nie,w mojej okolicy ostatnim czasem dwie córki rolnika pokupowaly sobie gospodarstwa jedna 7 ha budynki a druga 13 ha i też budynki wchodzące w skład gospodarstwa i coś tam działają mają zamiłowanie do tego i wszystko na dotację unijną,ja twierdzę że ciężką pracą można coś osiągnąć! wygrana w totka to by bylo coś 6 ka dziękuje i marzenia się spełniają,wróćmy do rzeczywistości obecnie hoduję kilka opasów dla siebie.ojciec sobie ja sobie i opłacalność w tym jest. rozwijać się trzeba bo wegetować to nic ci nie przyjdzie samo,a w lubelskim cena ziemi waha się w granicach 25 do 30 za ha,tylko jest jej brak