Panowie doradźcie, rozwaliło mi w mak łożysko na wałku atakującym. Wałeczek wpadl do przystawki od napędu i rozwalił obudowę. Olej wiadomo gdzie się znalazł i przez 5 minut jechałem praktycznie na resztkach oleju żeby zjechać do domu a pompa od podnośnika pracowała caly czas bo zapomniałem wyłączyć. Jak wiadomo opiłków od groma w moście, wszystko wyczyszczone, poskładane i wszystko chodziło. Ostatnio był wywożony obornik może ze 6 rozrzutników i dziś podnośnik szwankuje. Pompa wyje, bardzo wolno podnosi, regulowałem tym pokrętłem przeplyw oleju ale nic to nie dawało. Jutro zacznę od filtra magnetycznego, mam zapasową pompę oleju to mogę podmienić, dolałem też z 6 litrów oleju gl4, na bagnecie troche był spieniony. Możliwe że zawór bezpieczeństwa padł? Miał ktoś podobny przypadek? Rozdzielacz z dnia na dzień nie padł. Proszę o pomoc bo na gwałt musze orać.