o jaaa ale sie temat trafił aż nie wypada go ominąć. to na czym się zarabia trzeba w większości traktować jak biznes to znaczy bydło ma mieć zapewnione względnie dobre warunki ale całował w nosek to ja ich nie będę fakt że jakiś sentyment przynajmniej do niektórych sztuk jest, sam mam ze 2 starsze ale to dalej biznes co nie znaczy że nie podejdę czasami i nie podrapię za rogami (lubią to) czy pogłaszczę. zasada ogólnie taka... zarabiać na tym to nie przywiązywać się. wspomniano tu o psach... potrafię im trochę czasu poświęcić jeden luzem biega i sypia w oborze na słomie lub sianku, drugi duży ma budę i na łańcuchu ale czasami na spacerek sie weźmie żeby się trochę wybiegał, do psów się przywiązuję i cóż z reguły mają u mnie dożywocie, poprzedniego lata było pożegnanie z jednym który żył jakieś 15-16 lat, ostatnie dni było cieżko patrzeć, jak nie mógł się napić wody sam nawet więc trzeba było go traktować jak chorego człowieka, na noc schować do budy, w dzień zapewnić cień bo w budzie za gorąco (nie chodził przez ostatnie dni), miskę z wodą podstawić pod pysk i głowę podnieść i trzymać aż skończy, podobnie z jedzeniem. jak ktoś tak jest w stanie robić (po tylu latach) to znaczy że się przywiązał, jak nie to szkoda słów