Dokładnie, najlepiej jeśli już ktoś chce mieć tego klasyka. To kupić coś w dobrym stanie i nie z lat 50 czy 60 raczej 80/90 ma mieć wtrysk i elektroniczny zapłon. Stare samochody nawet z lat 70 wymagają od kierowcy wiedzy, zwykle przed wyjazdem trzeba sprawdzić poziomy płynów itp. Nie są to wozy do jakich przywykliśmy, teraz nie potrzeba wozić ze sobą narzędzi w samochodzie. Nawet o poziomie oleju informuje nas komputer pokładowy. Wpadasz strzał na bendiks i jedziesz. A już w takim pierwszym lepszym amerykańcu procedura startu jak w tupolewie, na wyłączonym zapłonie trzy razy wcisnąć gaz(pompa przyspieszająca poda paliwo do gardzieli), potem włączamy zapłon i kręcimy jeśli silnik nie zapali przez 5 sekund, powtórzyć procedurę. Zbyt długie kręcenie spali cewkę zapłonową